Daniel, spotkałem się pare razy z ochroniarzami, którym nie podobało się, że wykonuję gdzieś fotki. Robią się dziwnie grzeczniejsi, gdy słyszą pytanie "Kto zabronił?" i "Na jakiej podstawie?". W momencie, kiedy byłeś akredytowany, nie łamałeś żadnych wewnętrznych przepisów obiektu (ogólnych, czy wprowadzonych na czas imprezy) - do czegoś wydana...
Daniel, spotkałem się pare razy z ochroniarzami, którym nie podobało się, że wykonuję gdzieś fotki. Robią się dziwnie grzeczniejsi, gdy słyszą pytanie "Kto zabronił?" i "Na jakiej podstawie?". W momencie, kiedy byłeś akredytowany, nie łamałeś żadnych wewnętrznych przepisów obiektu (ogólnych, czy wprowadzonych na czas imprezy) - do czegoś wydana legitymacja i wciągnięcie Twojego nazwiska na listę służy, czyż nie? Trzeba było grzecznie, acz stanowczo zażądać widzenia z osobą o wyższych kompetencjach. Zaś w wypadku, gdyby ochroniarz "rzucił się z łapami" na Ciebie i Twój sprzęt, nie bój się wezwać policji/straży miejskiej.