Co do dyskusji o "dojrzałości" takiego postępowania, to może na początek jedna obserwacja: Zauważcie, że dyskutujecie o kwestii ściśle związanej z moralnością, a używacie pojęć związanych z psychologią (dojrzałość emocjonalna).
Psychologia jako dziedzina nauki nie wartościuje rzeczy na dobre i złe, podczas gdy stwierdzenie "niedojrzały emocjonalnie" w...
Co do dyskusji o "dojrzałości" takiego postępowania, to może na początek jedna obserwacja: Zauważcie, że dyskutujecie o kwestii ściśle związanej z moralnością, a używacie pojęć związanych z psychologią (dojrzałość emocjonalna).
Psychologia jako dziedzina nauki nie wartościuje rzeczy na dobre i złe, podczas gdy stwierdzenie "niedojrzały emocjonalnie" w tej dyskusji ma wyraźny oddźwięk pejoratywny.
O tym, że jest to dyskusja stricte moralna świadczy choćby fakt, że mówimy o _zachowaniach_ i je wartościujemy. Zachować się każdy może w dowolny sposób i jeszcze nie musi to o niczym świadczyć. Poza tym zachowanie się w jakiś sposób to efekt pewnej decyzji, podjętej w bardziej lub mniej przemyślany sposób. Mówiąc o "niedojrzałości" takich osób, mamy oczywiście na myśli ich niezdolność do podejmowania takich decyzji - ale skąd wiemy o tej niezdolności? Ma o niej świadczyć właśnie takie zachowanie, czyli mamy do czynienia z logicznym błędnym kołem: te osoby są niedojrzałe bo tak się zachowują i zachowują się tak bo są niedojrzałe - to nie jest tłumaczenie i niczego nie dowodzi. Możemy, choćby czysto teoretycznie, uznać, że na seks bez zobowiązań może zdecydować się w pełni dojrzała, inteligentna, poukładana osoba, stabilna emocjonalnie, z satysfakcjonującym życiem, może to zrobić z byle powodu, powiedzmy z ciekawości (podobno ciekawość jest matką wynalazków i sprawia, że jesteśmy ludźmi), przynajmniej teoretycznie może się tak zdarzyć i nasza dyskusja staje się tu stricte moralna.
Druga sprawa to kultura. Kultur i subkultur jest wiele i tyle samo jest podejść do seksualności i miłości. Samo pojęcie miłości w europejskiej kulturze też nie jest aż tak stare, owszem może istniało od zawsze, ale swoją rangę taką, jaką ma teraz, ma od niedawna (XIX w.?), wcześniej ludzie wychodzili za siebie z rozsądku. W wielu kulturach wciąż istnieją małżeństwa aranżowane i nawet potrafią byś satysfakcjonujące dla partnerów (Myers, J.E., Madathil, J. i Tingle, L.R. (2006). "Marriage Satisfaction and Wellness in India and the United States: A Preliminary Comparison of Arranged Marriages and Marriages of Choice". Journal of Counseling & Development, 83, s. 183–190.). W USA i nie tylko istnieją kluby dla osób, którzy "wymieniają" się swoimi partnerami na noc, albo na dłużej. Są też kultury w których wielożeństwo jest tolerowane i tak dalej. Nasze (mainstreamowe) zachodnie podejście do seksualności to tylko czubek góry lodowej, podczas gdy ludzka seksualność okazuje się mieć niezliczone ilości odcieni, często mocno różnych od naszych.
Zakładanie, że tego typu zachowania muszą wiązać się z niedojrzałością jest mocno obarczone europocentryzmem i widzeniem świata przez pryzmat naszej kultury, dlatego ostrożny byłbym w serwowaniu takich wyroków.