Panie Wojciechu... stereotypy są wtedy, kiedy przeszkadzają żyć sobie lub innym lub/i nas/ich unieszczęśliwiają. Ma Pan rację, jestem zamknięty w szczelnej otoczce własnych wyobrażeń: o Gdańsku i świętach:) Pierwsze w sobie wyhodowałem, w drugich mnie wychowano. I to pozwala mi w najtrudniejszych okolicznościach zachować swój margines szczęścia. A w...
Panie Wojciechu... stereotypy są wtedy, kiedy przeszkadzają żyć sobie lub innym lub/i nas/ich unieszczęśliwiają. Ma Pan rację, jestem zamknięty w szczelnej otoczce własnych wyobrażeń: o Gdańsku i świętach:) Pierwsze w sobie wyhodowałem, w drugich mnie wychowano. I to pozwala mi w najtrudniejszych okolicznościach zachować swój margines szczęścia. A w odniesieniu do prezentów polega to na tym, że chociaż równie dobrze jak Pan pamiętam czasy odmienne, podchodzę do tego niezmiennie bezproblemowo. Można powiedzieć, że nie jest w stanie mnie dotknąć ani tłum, ani pustka w portfelu. Mnie to po prostu cieszy.
Domyślam się, że nie jest łatwo czytać takich opinii jak moja dzisiejsza i trzeba odpłacić pięknym za nadobne, ale proszę mi nie mieć za złe, że piszę co myślę, kiedy przyłącza się Pan do chóru czczej paplaniny o świętach, która na żadne pytania nie odpowiada i dowodzi tylko, że żadnego własnego świata Pan nie ma? Te negatywne zjawiska biorą się właśnie stąd. Tekst przeczytałem dokładnie - nawet powtórnie, choć moim skromnym zdaniem drugiego dna tam nie ma i mój odbiór/komentarz pozostaje ten sam. Potwierdza się też, że najchętniej rozdają innym rady nt. życia Ci, których najbardziej ono uwiera;)
Pochlebia mi Pan tym prawdopodobnie co do wieku, który pokoleniowo się nie odbiega. Wypowiadam się o temacie, nie o tekście.
Tym samym, życzę świątecznego uniesienia i proszę o mnie źle nie myśleć:D