1. Zrozumiałem, że sugerowałeś jakąś narodowość (a to odebrałem jako "nie kłóć się, bo narozrabiam"). Zatem nieporozumienie interpretacyjne...
2. Jeśli ktos może zwrócić przez dwa tygodnie, to znaczy, że ktoś inny albo to kupi albo to idze na zniszczenie, zatem podraża koszta (i potencjalnie cenę). Jesli Ci to nie sprawi trudności, to zapytaj co robią ze...
1. Zrozumiałem, że sugerowałeś jakąś narodowość (a to odebrałem jako "nie kłóć się, bo narozrabiam"). Zatem nieporozumienie interpretacyjne...
2. Jeśli ktos może zwrócić przez dwa tygodnie, to znaczy, że ktoś inny albo to kupi albo to idze na zniszczenie, zatem podraża koszta (i potencjalnie cenę). Jesli Ci to nie sprawi trudności, to zapytaj co robią ze zwrotami? Bo może mają jakiś sklepik ze zwrotami za pół ceny albo niszczą albo dają do domów dziecka.
3. Tak czy owak - nie popieram przyjmowania zwrotów bez podania przyczyn. Bo ja w życiu jeszcze niczego nie oddałem, a z drugiej strony tworzy się pewna klasa kupujących cwaniaków, co to całe życie kombinuje jak kupić, pochodzić i oddać. Oczywiście ja dofinansowywuję tych cwanych. No i moralność części społeczeństwa upada, bo przez kilka pokoleń wyrosną supercwaniacy...
4. Nazwiska zwrotowców powinny być gdzieś notowane i porównywane - może się okazać, że to "zawodowi" zwraczacze... Były filmy o takich.