Pomijając całą medialną otoczkę wokół grunge i Nirvany, uzależnienie Cobaina, sfrustrowanych nastolatków etc. to muzyka tego artysty była i jest genialna. Nie mogę więc się zgodzić ze stwierdzeniem, że to sztuka o marnych walorach artystycznych. Gdy dziś, po 20 latach (sic!) wkładam ten album do odtwarzacza, to mogę śmiało powiedzieć, że przez ten czas...
Pomijając całą medialną otoczkę wokół grunge i Nirvany, uzależnienie Cobaina, sfrustrowanych nastolatków etc. to muzyka tego artysty była i jest genialna. Nie mogę więc się zgodzić ze stwierdzeniem, że to sztuka o marnych walorach artystycznych. Gdy dziś, po 20 latach (sic!) wkładam ten album do odtwarzacza, to mogę śmiało powiedzieć, że przez ten czas nie pojawiło się w muzyce rockowej coś równie szczerego i energetycznego. Ta płyta wciąż miażdży kolejne pokolenia, na tym polega jej uniwersalizm, a przez to najwyższa wartość artystyczna.
Paweł, koncert z Reading naprawdę świetny.
Rafał, mnie urzekła ta jakże skromna wersja "Lithium": http://www.youtube.com/watch?v=5B5xZl56Xyk
A dla fanów Nirvany link po materiałem ;)