Witam drogich cyztelnikow!
Ja nie komentuje, bo nie zawsze jest co komentowac, ale tez dlatego ze uwazam, ze od momentu publikacji tekst staje sie wlasnoscia publiczna i autor traci nad nim wladze. Jesli wiec ktos go inaczej rozumie niz autor, to autor nie ma prawa innych pouczac, ze tak nie jest. Skoro czytelnicy go odbieraja inaczej niz autor, to...
Witam drogich cyztelnikow!
Ja nie komentuje, bo nie zawsze jest co komentowac, ale tez dlatego ze uwazam, ze od momentu publikacji tekst staje sie wlasnoscia publiczna i autor traci nad nim wladze. Jesli wiec ktos go inaczej rozumie niz autor, to autor nie ma prawa innych pouczac, ze tak nie jest. Skoro czytelnicy go odbieraja inaczej niz autor, to trzeba to akceptowac. Poniewaz zostalem wywolany do tablicy, to jednak tym razem odpowiem: To nie jest wogole tekst o tym, kto ma racje w sporze Anety K. i Samoobronny. To tyllko pretekst. Chcialem pisac o tym, ze zupelnie bezkrytycznie odnosimy sie do postepowania ofiar tylko dlatego ze sa to ofiary. Dlatego kreowanie sie na ofiare jest bardziej atrakcyjne niz nawet kreowanie sie na bohatera. Chcialem tez zwracac uwage na to, ze od tej reguly jest jeden wyjatek: Jesli ofiara jest kobieta (lub jesli kobieta kreuje sie ofiare) ktora zostala molestowana lub zgwalcona przez faceta. Wtedy nagle zasada, ze ofiara jest swieta krowa, juz nie obowiazuje. kwestia prawdziwosci zeznan Anety K. nie ma kompletnie znaczenia dla oceny, czy moja teza jest prawdziwa. Aneta obecnie wystepuje (slusznie lub nie) jako ofiara i jej postepowanie jest krytykowane. Kwestia, czy ktos jest ofiara czy sie na to kreuje slusznie, wogole mnie nie obchodzi, bo tego ostatecznie nie da sie ustalic. Tylko ona wie, ile w jej relacjach z poslem L. bylo dobrowolnosci i ile przymusu. Faktem jest, ze nie kreuje sie na bohaterke (mogla to zrobic tak, jak Anastasia P. to robila na poczatku lat 90ych) lecz na ofiare i tak wystepujewdzskursie publicznym. Normalnie wiec, media, politycy powinny ja trakowac jak swieta krowe i nie krytykowac. Nie robia tego, wrecz przeciwnie. Dlatego, ze jest kobieta ktora skarzy sie na asymetryczne stosunki seksualne z mezczyzna. Oto dowod, ze wszyscy (media, politytycy, opinia publ) mierza podwojna miara, dyskryminujac kobiety.
Ta ocena sie nie zmieni przez to, ze Aneta K. okaze sie klamczynia. Decydujace jest bowiem nie to, czy mowi prawdy (ktorej i tak ostatecznie nie da ustalic) lecz to, ze jest kobieta. A sprawa, kto jest ojcem jej dziecka nie ma tu wogole znaczenia.
A teraz na koncu polecam jeszcze jutrzejszy artykul o partii kobiet, polemika z p. Zarankiem
KB