W latach 70. furore robilo tzw. kino kampowe, przeladowane kiczem i pelne ironicznych mrugniec oka do widza. Mam wrazenie, ze Tarantino swietnie wykorzystuje fenomen tego (niszowego) kina i odpowiednio je wygladza, aby podac w hollywoodzkim sosie i jeszcze na tym zarobic. Czesc widzow pojdzie na to, "bo Tarantino", czesc "bo latwy (pozornie) film", malo...
W latach 70. furore robilo tzw. kino kampowe, przeladowane kiczem i pelne ironicznych mrugniec oka do widza. Mam wrazenie, ze Tarantino swietnie wykorzystuje fenomen tego (niszowego) kina i odpowiednio je wygladza, aby podac w hollywoodzkim sosie i jeszcze na tym zarobic. Czesc widzow pojdzie na to, "bo Tarantino", czesc "bo latwy (pozornie) film", malo kto sie zastanowi nad post-postmodernistyczna :) gra , jaka rezyser uprawia, jak bawi sie wrazliwoscia, w pelni swiadomy efektu. Tarantino to dla mnie geniusz (vide rewolucyjny Pulp Fiction), jednak w tym filmie jawi sie jako epigon (choc bardzo dyskretny, bo zeruje na malo znanym gatunku). Troche mam mu to za zle, ale film i tak pewnie obejrze:) Z drugiej strony, jego dorobek artystyczny w pelni usprawiedliwia mniej ambitne wybryki;)
Jednakze, plus. Zgadzam sie w 200% z p.s.-em.