Tak ja chętnie zadam pytanie:
Mieszkam w Szwajcarii, gdzie praktykuje się demokrację bezpośrednią, czyli mówiąc prostym językiem, pozwala się ludziom podejmować decyzje bezpośrednio. Mieszkańcy gmin i kantonów sami decydują, czy chcą mieć linię tramwajową, czy autobusową. Czy więcej radiowozów policyjnych, czy szkół, czy mniejsze czy wyższe podatki,...
Tak ja chętnie zadam pytanie:
Mieszkam w Szwajcarii, gdzie praktykuje się demokrację bezpośrednią, czyli mówiąc prostym językiem, pozwala się ludziom podejmować decyzje bezpośrednio. Mieszkańcy gmin i kantonów sami decydują, czy chcą mieć linię tramwajową, czy autobusową. Czy więcej radiowozów policyjnych, czy szkół, czy mniejsze czy wyższe podatki, etc... Według badaczy im większy stopień demokracji bezpośredniej (czyt. większe kompetencje mieszkańców i częstsze referenda, tym lepiej się wiedzie danej gminie, niższa korupcja, lepiej wykorzystywane środki, większa kontrola, etc...)
Co myśli Prezydent Krakowa o tym, aby pytać się o zdanie mieszkańców tego pięknego miasta za pomocą referendów? Jakie jest jego zdanie na temat demokracji bezpośredniej?
(polecam się przygotować na bzdurne argumenty np. dot. wysokich kosztów organizacji referend, głupoty mieszkańców, tzn, argument, że ludzie nie wiedzą, co jest dla nich najlepsze, są niekompetentni, można nimi manipulować etc...)