Przez pierwszy rok bycia ateistą miałem podobne podejście jak autor artykułu. Dyskusje, przepychanki na jakieś dowody, hipotezy, Dawkinsy, srałkinsy... ale to było dawno i nie prawda. Dziś, choć nadal jestem ateistą i to stalowym, to uważam, że wierzącym i duchownym należy się szacunek, a udowadnianie, że ich kręgosłup moralny oparty jest o fantasmagorię...
Przez pierwszy rok bycia ateistą miałem podobne podejście jak autor artykułu. Dyskusje, przepychanki na jakieś dowody, hipotezy, Dawkinsy, srałkinsy... ale to było dawno i nie prawda. Dziś, choć nadal jestem ateistą i to stalowym, to uważam, że wierzącym i duchownym należy się szacunek, a udowadnianie, że ich kręgosłup moralny oparty jest o fantasmagorię (Bóg) jest po prostu bezczelne.
Po za tym kościół to siła polityczna i należy się z nią liczyć. A jak ktoś chce z kościołem walczyć to proszę bardzo, ale metodami analogicznymi do formy artykułu osiągnie efekty analogiczne do komentarzy i ocen.