No dobra, jestem adresatem tego artykułu...
1) Co do treści dotyczących bezrobocia wśród absolwentów szkół wyższych a także wyzyskiwaniu studentów, to pełna zgoda (potrzebna jest solidna reforma szkolnictwa wyższego, widzą to wszyscy - od władz uczelni, po jej pracowników i kończąc na studentach. Z obecną panią minister to jednak nie jest możliwe. Z...
No dobra, jestem adresatem tego artykułu...
1) Co do treści dotyczących bezrobocia wśród absolwentów szkół wyższych a także wyzyskiwaniu studentów, to pełna zgoda (potrzebna jest solidna reforma szkolnictwa wyższego, widzą to wszyscy - od władz uczelni, po jej pracowników i kończąc na studentach. Z obecną panią minister to jednak nie jest możliwe. Z resztą mocno mnie zawiodło, że po tak fatalnych 4 latach pani Kudryckiej, otrzymała ona dalszą promocję. To jednak inna bajka (chociaż ze smutnym zakończeniem). Pełna zgoda także do tego, kto odgrywa obecnie główne role w polskiej polityce i jaki jest tego skutek.
2) Nie mam wątpliwości też, że artykuł spełnił jedną z ważnych funkcji, jakie związane są z tego typu tekstami: wywołał dyskusję (która nawet mnie skusiła).
Ale jest jednak i punkt trzeci...
3) Założenie partii politycznej to skomplikowana sprawa (z resztą jak założenie czegokolwiek w Polsce, pomijając odzież, obuwie i kilka innych rzeczy). Po pierwsze to duże koszty, po drugie jednak wymaga to sporych umiejętności... etc. Ale mniejsza o to, to są sprawy organizacyjne, wszystko pewnie da się pokonać. Nie sądzę jednak, by udało się stworzyć zgrany organizm. Okej, łączy nas to, że jesteśmy młodzi. I chyba tylko tyle. To za mało. Partia młodych byłaby czymś w rodzaju partii-ruchu, powstałej z powodu jakiejś istotnej sprawy, która łączy jej członków. takie partie nie mają jednak przyszłości, szybko się rozpadają (np. Solidarność). Partia taka w końcu musiałaby wyrazić swoje zdanie w drażniących kwestiach. A nie oszukujmy się, zdecydowaną część społeczeństwa interesują głównie sprawy aksjologiczne (głównie z powodu tego, że mało kto zna się na gospodarce, z resztą nie budzi ona takich emocji, a doskonale wiemy, że to właśnie na emocjach grają politycy, co zresztą widać od dobrych kilku lat, jak PO i PiS fenomenalnie wykorzystują spór pomiędzy sobą, do utrzymywania stale wysokiego poparcia).
Chyba, że autorce chodzi o generalne przemeblowanie sceny politycznej i powstaniu kilku takich partii... o wiele bardziej realne. Gdyby takie formacje odzwierciedlały konkretne różnice w społeczeństwie, w przeciwieństwie do większości polskich partii, które są hybrydami i czasami kompletnie nie wiadomo jak się dane ugrupowanie zachowa...
Także bardzo ciężkie zadanie (choć wiadomo, że w niejednym szaleństwie jest metoda). Inna sprawa to pewne trendy w dzisiejszej polityce. Generalnie zmierza ona w stronę personalizacji - sami przecież mamy Ruch Palikota i SP Zbigniewa Ziobry. Na Ukrainie Blok Julii Tymoszenko, Blok Łytwyna i UDAR Witalija Kliczki (osiągający coraz lepsze wyniki). Głównie głosujemy więc na liderów politycznych, a nie na partie jako organizację.
W końcu i sam specyfika naszej sceny politycznej. PO i PiS zgrabnie i dobrze rozgrywają pomiędzy sobą piłeczkę. Konflikt pomiędzy nimi, rozpoczęty w 2005 roku i być może wyreżyserowany, pozwolił tym partiom zawładnąć polską sceną polityczną i w doskonały sposób utrzymywać się przy owej piłeczce. Niestety większość naszego społeczeństwa daje się na to nabierać.
I na koniec podziękowania dla autorki za wiarę w młodzież:)
3)