Jakoś specjalnie w temacie samych związków zawodowych nie siedzę:) Nie są to organizacje, które mają jakiś szczególnie duży wpływ na życie polityczne. Ale prawdą jest, że w większości wypadków finansowane są przez firmy, w których są zatrudnieni. To już jednak kwestia ustawy (a przynajmniej powinno się to uregulować ustawą). Pisząc, że Solidarność coraz...
Jakoś specjalnie w temacie samych związków zawodowych nie siedzę:) Nie są to organizacje, które mają jakiś szczególnie duży wpływ na życie polityczne. Ale prawdą jest, że w większości wypadków finansowane są przez firmy, w których są zatrudnieni. To już jednak kwestia ustawy (a przynajmniej powinno się to uregulować ustawą). Pisząc, że Solidarność coraz bardziej przypomina związki z innych państw, nie miałem na myśli samej struktury, lecz aktywność (raczej jej formę). Duda jest naprawdę całkiem innym przewodniczącym od Śniadka i to widać. Z resztą zaraz po jego wyborze wielu polityków i komentatorów życia politycznego było zadowolonych z takiego obrotu spraw. A, że teraz S ostro walczy, to normalne. Taka rola związków. Jeżeli chodzi o samą strukturę to ciężko zbudować w Polsce taką na wzór innych państw europejskich, bo tam związki powstały drogą naturalną, u nas było całkiem inaczej i to cały czas w jakiś sposób krępuje ZZ.
Co do świetnych wynagrodzeń, to niestety prawda. Ale wszędzie mamy ludzi, którzy chcą się dorobić (najczęściej kosztem innych). Z drugiej strony, robotnicy sami sobie takie władze i przedstawicieli wybierają, sami opłacają składki (chociaż w ostatnich latach S coraz mniej pieniędzy przeznacza na sprawy socjalne dla pracowników będących w trudnej sytuacji).
Wiele na pewno trzeba zmienić, natomiast ja widzę poprawę. S Śniadka była o wiele gorzej zarządzana i upolityczniona (chociaż normalnym jest na Zachodzie, że ZZ sympatyzują z partiami politycznymi, ba, to jest wręcz naturalne, że lewicowe partie reprezentują robotników (chociaż to się od dawna już zaciera - nowa klasa średnia etc), ale mimo wszystko jeszcze przywiązanie zostaje. A u nas z przyczyn polityczno-historycznych wygląda to inaczej.