Trochę racji, ale też nie do końca. To co mnie najbardziej boli w pisaniu o stosunkach polsko-żydowskich, to przejaskrawianie sytuacji w Polsce i pisanie o jej wyjątkowości. Bo wyjątkowość dotyczy tylko skali zjawisk. Ale po kolei.
Po pierwsze - już w główce piszemy o wyzwisku "Ty Żydzie". Tak, to prawda, dość podle to wygląda. Ale tak samo podłe są...
Trochę racji, ale też nie do końca. To co mnie najbardziej boli w pisaniu o stosunkach polsko-żydowskich, to przejaskrawianie sytuacji w Polsce i pisanie o jej wyjątkowości. Bo wyjątkowość dotyczy tylko skali zjawisk. Ale po kolei.
Po pierwsze - już w główce piszemy o wyzwisku "Ty Żydzie". Tak, to prawda, dość podle to wygląda. Ale tak samo podłe są używane w innych krajach określenia dot. ludzi: amerykańskie "czarnuch", pochodzące pierwotnie z Włoch i przetłumaczone: "brudas". Spotykane czasem w Niemczech: "Polaczek". Po co to porównanie? Żeby pokazać że takie etniczno-obraźliwe odniesienia to specyfika naszych czasów, a nie tylko polskie przekleństwo.
Po drugie - autor sporo pisze o trudnej sytuacji Żydów w latach 30-tych. To prawda. Nie mamy powodów do chwały. Ale nie oceniajmy tego wyłącznie z perspektywy naszej optyki (XXI wiek, prawa człowieka). Były inne czasy, inne zwyczaje. Bo o ile w latach 30-tych część Polaków była może i podła, to i tak sytuacji naszych starszych w wierze braci była w Polsce - NIEPORÓWNYWALNIE lepsza niż w wielu innych państwach Europy. Wystarczy spojrzeć choćby na bezwzględną przemoc w Niemczech. Ale też później były sytuacje dramatyczne: ostatnia czystka szykowana przez Stalina (początek lat 50-tych) miała wybitnie antysemicki charakter (sprawa tzw. lekarzy kremlowskich, narodowości - żydowskiej).
Wracając do lat 30-tych XX wieku i do II wojny światowej. Każde państwo niemal państwo europejskie ma powody do wstydu. Polacy też. Czemu? "Bo gdy wieje wiatr, najwyżej latają śmieci." I w każdym społeczeństwie znajdowali się szabrownicy, donosiciele. I miało to bardzo złożony charakter. Wielu Żydów wydali polscy denuncjatorzy. Ale wydali też Polaka z krwi i kości - gen. Grota-Roweckiego. To świadczy o charakterze kolaboracji. Polacy nie denuncjowali Żydów z powodu ich pochodzenia. Denuncjowali tych ludzi, KTÓRYCH ŚCIGALI NIEMIECCY NAZIŚCI. Gdyby SS poszukiwała ewangelików - to właśnie oni padali by ofiarą donosów. Hitlerowscy barbarzyńcy ścigali Żydów - więc "polskie śmieci" denuncjowały Żydów. SS ścigało AK-owców - więc "polskie śmieci" denuncjowały AK-owców.
Skąd emocje wokół skali działań? Z faktu, że Żydów było w Polsce dużo. A czemu było ich dużo? Bo mimo wszelkich zastrzeżeń - mieli w Polsce względnie dobrze.
Co do wydarzeń z Kielc (pogrom). Zbrodnia, skandal. Ale też pamiętajmy o 1 sprawie. Do dziś nie wyjaśniono pobudek tej zbrodni - możliwości komunistycznej prowokacji. Bo komunistom mogło zależeć na pokazaniu, że Kielce i okolice (ostoja podziemia antykomunistycznego) to tereny ludzi podłych. Propagandowo - wielka rzecz.
Oczywiście - nawet jeśli była to prowokacja - ubolewam, że znaleźli się moi rodacy, którzy dali się sprowokować.
I na koniec. W Europie podczas II wojny światowej tylko w jednym kraju czynnie wystąpiono w szerokiej skali w obronie żydowskich sąsiadów . Dokonali tego Holendrzy - strajkując przeciwko wywożeniu Żydów. Politycznie bronili swoich Żydów Węgrzy. Pomijając heroiczne działania konkretnych osób lub grup ludzi - nie bronili swoich żydowskich sąsiadów ani Francuzi, ani Austriacy, ani ludy bałkańskie (patrząc na całe społeczeństwo!). Nikt. Nie bronili też Polacy.
Ale nie twórzmy przekonania że byliśmy najgorsi, najbardziej podli.
Mieliśmy Jedwabne. Mamy sprawiedliwych Wśród Narodów Świata.
W powietrzu latały "polskie śmieci" wynoszone w górę przez niemiecki, a potem sowiecki wiatr. Ale też Polacy ginęli na polach bitew całego świata...