Drogi autorze - bardzo dobry tekst. Zgadzam się z większością tez. Ale dwie uwagi...
Czemu uważasz, że policja miała do tej akcji prawo? Ja uważam, że nie miała. Jeśli jest luka w prawie, to naprawia się prawo, a nie wysyła celników, urzędników skarbowych i policję. Czemu? Bo nie wiem czemu, ale ciągle żywa jest we mnie obawa, że dziś w imię...
Drogi autorze - bardzo dobry tekst. Zgadzam się z większością tez. Ale dwie uwagi...
Czemu uważasz, że policja miała do tej akcji prawo? Ja uważam, że nie miała. Jeśli jest luka w prawie, to naprawia się prawo, a nie wysyła celników, urzędników skarbowych i policję. Czemu? Bo nie wiem czemu, ale ciągle żywa jest we mnie obawa, że dziś w imię "wyższych racji" zablokujemy pracę sklepów z dopalaczami, a kiedyś ktoś spróbuje zablokować pracę np. redakcji prasowych nie dość głośno zachwycających się krawatem np. premiera. Albo nie wpuści na stadion kibiców legalnie wybierających się na mecz swojej drużyny. Po to jest prawo, aby regulowało życie społeczne. A policja ma to prawo wykonywać, a nie tworzyć fakty dokonane. Wiem, że to przykłady dość odległe od siebie sprawy, ale nie akceptuję metod z "pogranicza terroru policyjno-skarbowego".
I druga uwaga - czy uważasz, że picie wódki powoduje takie same skutki jak palenie "skręta". Nie zgadzam się - picie w nadmiarze wódki jest wielokrotnie gorsze. Nie słyszałem, aby ktoś "zapalił się maryśką na śmierć", a o "zapitych na śmierć" słychać każdego niemal dnia (tzw. ofiary mrozów, to w 80 proc. ofiary alkoholu). O tym jaki jest zakres patologii poalkoholowych - przemoc domowa, ubóstwo rodzin, choroby wszelakiego rodzaju - a jaki jest zakres kłopotów po skrętach lub dopalaczach? Walczmy z wielkimi problemami, a nie z tymi, które się wielkie wydają...
z pozdrowieniami