Mylisz się, Łukasz :) Moje bycie/niebycie poznaniakiem nie ma tu nic do rzeczy (polskiej lidze przyglądam się niejako z boku i, choć może się to wydać dziwne, nie mam żadnego ulubionego klubu).
Po prostu uważam, że drużyny, które w ciągu ostatnich pięciu lat próbowały reprezentować Polskę w rozgrywkach europejskich, grały w takim typowo polskim,...
Mylisz się, Łukasz :) Moje bycie/niebycie poznaniakiem nie ma tu nic do rzeczy (polskiej lidze przyglądam się niejako z boku i, choć może się to wydać dziwne, nie mam żadnego ulubionego klubu).
Po prostu uważam, że drużyny, które w ciągu ostatnich pięciu lat próbowały reprezentować Polskę w rozgrywkach europejskich, grały w takim typowo polskim, niemrawym stylu. Nawet Wisła z 2004 r., która w ekstraklasie gromiła wszystkich po cztery, pięć zero, a z Realem Madryt w ogóle nie nawiązała walki. Lech grał inaczej, bardziej z polotem, bardziej dynamicznie - fakt, że słabiej wypadł wiosną, ale mimo wszystko pod względem stylu gry obecnie to on bardziej pasuje do Europy niż reszta polskich zespołów.
Inna sprawa, że zmienił się teraz trener, nie wiadomo co Zieliński zrobi z tą ekipą - miejmy nadzieję, że nie popsuje. Warto też zwrócić na coś uwagę - dwie najmocniejsze polskie ekipy zbudowali szkoleniowcy z najdłuższym (jeśli się nie mylę) stażem: Skorża i Smuda. 2-3 lata przepracowane w jednym klubie to ewenement, ale skoro osiągnęli sukcesy, to może coś się zmieni w myśleniu prezesów i pierwszym do odstrzału nie będzie już trener.