a może Cortazar? Joyce? Eco też! przecież trzeba coś czytać! i nie chodzi mi o coś bylejakiego. bo dookoła tu i ówdzie zupa w proszku, z moich znajomych ok,20 osób nikt nie czyta!!! zgroza,wiodą sobieblokowe zycie , nie chce im się niczego zmieniać, studiują,pracują, żyją, ale nie czytają. Mój dobry kolega z dawnych lat stwierdził, że od czterech lat...
a może Cortazar? Joyce? Eco też! przecież trzeba coś czytać! i nie chodzi mi o coś bylejakiego. bo dookoła tu i ówdzie zupa w proszku, z moich znajomych ok,20 osób nikt nie czyta!!! zgroza,wiodą sobieblokowe zycie , nie chce im się niczego zmieniać, studiują,pracują, żyją, ale nie czytają. Mój dobry kolega z dawnych lat stwierdził, że od czterech lat przeczytał 1 książkę, właśnie typu Masłowkiej story i jeszcze mu się zakończenie nie spodobało i stwierdził ze odda ją do Empiku, nie skomentowałem nie byłem w stanie,nie wiem co tak działa na ludzi??? może marazm i kompletne odrętwienie które panuje w Łodzi??? w kazdym bądź razie serdecznie pozdrawiam autorkę,, Buziaki Agato:-)))