Pawle... Teza byłaby słuszna, gdyby nie fakt, że w Polsce jest odwrotnie - wciąż masa dziennikarzy papierowych "siedzi w internecie" i szuka tematów zamiast wyjść "na spacer" i do ludzi.
Rozumiem, że trzeba pociągnąć temat "kradzieży agregatowej", a i tak gorszych tez niż wtedy nie da się wymyślić. Tamten samobój, był...
Pawle... Teza byłaby słuszna, gdyby nie fakt, że w Polsce jest odwrotnie - wciąż masa dziennikarzy papierowych "siedzi w internecie" i szuka tematów zamiast wyjść "na spacer" i do ludzi.
Rozumiem, że trzeba pociągnąć temat "kradzieży agregatowej", a i tak gorszych tez niż wtedy nie da się wymyślić. Tamten samobój, był dobry na krótką chwilę. Dziś wpominany jako szarża z motyką na słońce i zawracanie kijem Wisły.
Niemniej trzeba kategorycznie powiedzieć, że kilka elementów jest absolutnie nieprawdziwych, albo świadczą o małej znajomości rynku. "niech nie zmyli nikogo istnienie redakcji w portalach" - to absolutnie krzywdząca teza, bzdurna i niefortunna. Owszem istnieje mnóstwo portali (zazwyczaj lokalnych) w których zapaleńcu, lub zawodowcy biegają, zbierają, tworzą, kolegiują, kręcą wideo, dzwonią. Bez posilania się żadnymi gazetami czy PAPami czy..."Gośćmi dnia". Internet jest w Polsce poza Warszawą, w której - fakt, potwierdzam - jest główny wodopój słoni ;)
Na szczęście na ten sawannie medialnej są i gepardy, które radzą sobie z każdym jak chcą ;)