"To nie jest kwestia tendencji społeczno-obyczajowych. Jest to kwestia popularyzacji Internetu..." i „to sieć ułatwia kontakt ludziom uprawiającym zoofilię czy inne nielegalne rzeczy”.
Internet to tylko narzędzie. Nóż też jest narzędziem. To czy zostanie użyty do krojenia chleba czy zabicia człowieka zależy od osoby, która trzyma go w...
"To nie jest kwestia tendencji społeczno-obyczajowych. Jest to kwestia popularyzacji Internetu..." i „to sieć ułatwia kontakt ludziom uprawiającym zoofilię czy inne nielegalne rzeczy”.
Internet to tylko narzędzie. Nóż też jest narzędziem. To czy zostanie użyty do krojenia chleba czy zabicia człowieka zależy od osoby, która trzyma go w ręku. A zachowanie tego człowieka zależne jest nie od narzędzia, jakim akurat dysponuje, ale od wartości w jakich został wychowany i jakie akceptuje, według jakich stara się żyć. W którym miejscu ma ustawioną granicę między dobrem a złem. Między tym, co można tolerować z zaufaniem bezgranicznym, a tym, co też można tolerować, ale czemu trzeba się uważnie przyglądać, bo może się przekształcić w coś społecznie szkodliwego. To nie nóż, powszechnie obecny w każdej domowej kuchni, jest winien, że ktoś został zraniony.
"Ale medycyna i technika też się rozwijają, więc środków na zapobieganie i radzenie sobie z tym też powinno być coraz więcej. Więc może nie trzeba być złej myśli..."
Nie jestem złej myśli, wręcz odwrotnie, jestem kompletnie niepoprawną optymistką. Wiem natomiast, że technika organów ścigania pozostawia wiele do życzenia i że w tym względzie przestępcy zbyt często wszelkich stróżów prawa wyprzedzają. Mówiąc prościej, np. policja szuka sposobów reagowania na działania przestępców dopiero wtedy, gdy ci narobią już niezłych szkód. Mówiąc symbolicznie przestępca używa GPS-a, a policjant dopiero uczy się korzystać z Worda. Tak było i tym bardziej będzie tak w przyszłości, bo m.in. coś takiego jak poważna, daleko posunięta profilaktyka przestępczości byłoby zbyt dużym ograniczeniem swobód obywatelskich.
A medycyna, owszem jest w stanie wyleczyć wiele kiedyś beznadziejnych przypadków i czasem nawet o wiele lat przedłużyć komuś życie, ale groźne dewiacje będzie mogła zneutralizować jedynie przy pomocy środków silnie działających na mózg, co też w imię humanizmu może zostać zakazane. Chodzi o dylemat: czy przy pomocy środków farmakologicznych, w imię dobra innych, z przestępcy można zrobić roślinę. Też naruszy się jego prawa człowieka.
„Społecznej akceptacji nie ma,…”
Właśnie o to chodzi, że dziś jeszcze dla pewnych zjawisk społecznej akceptacji nie ma, ale te granice akceptacji poszczególnych postaw nie są trwałe, cały czas się przesuwają. I tego co będzie akceptowane i w jakim zakresie za 10, 30 czy 50 lat dziś nie sposób do końca przewidzieć. Zarówno wiara w to, że jakoś to będzie, jak i mocno pesymistyczne obawy nic społeczeństwom nie dadzą. Tylko prawidłowe wnioski wyciągnięte z prawdziwej historii oraz wnikliwa obserwacja teraźniejszości może dać człowiekowi ewentualny obraz pewnych elementów przyszłości. A rozwój społeczno-obyczajowy rozpisany na osi czasu nie pozostawia wątpliwości co do istnienia stałej liberalizacji w tym zakresie. Pole tego co akceptowalne społecznie stale się powiększa, a nie odwrotnie. A to, niestety, upoważnia do pewnego niepokoju.
Pozdrawiam autora cytowanych powyżej słów i zapewniam o szacunku dla jego wypowiedzi.