W wielu miejscach się z Tobą zgadzam. Oczywiście, że najważniejsza jest harmonia i zdrowy rozsądek. Własnie dlatego jedno z zaleceń, które przytoczylam zawiera krytykę suplementów diety. Niektórzy obsesyjnie zażywają różne cudowne pigułki wierząc, że od tego będą piękni i zdrowi i przy okazji -nabijając kasę koncernom farmaceutycznym. Tymczasem wszystko,...
W wielu miejscach się z Tobą zgadzam. Oczywiście, że najważniejsza jest harmonia i zdrowy rozsądek. Własnie dlatego jedno z zaleceń, które przytoczylam zawiera krytykę suplementów diety. Niektórzy obsesyjnie zażywają różne cudowne pigułki wierząc, że od tego będą piękni i zdrowi i przy okazji -nabijając kasę koncernom farmaceutycznym. Tymczasem wszystko, co nam potrzeba można znaleźć w zwykłej, w miarę sensownej diecie.
Inne zalecenie mówi dosłownie: consume fast foods sparingly, if at all. To nie oznacza, że od zjedzenia jednego hamburgera ktoś padnie trupem. Myślę, żę bardziej chodzi o to, żeby dzieci jadły normalny obiad, a nie żywiły się w MacDonaldzie. Żeby rodzic podawał głodnemu dziecku kromkę chleba z masłem a nie batonik Mars, jak w reklamie, itp.
W tym opracowaniu, które przytoczyłam, nie dopatrywałabym się udziału "podejrzanych naukowców" pracujących na rzecz jakichs koncernów. To była metaanaliza, czyli analiza wszystkich dostepnych publikacji na dany temat.
I skoro wyciągnięto wnioski, żeby np. nie pić CocaColi, to chyba nie było po myśli producenta.
Jeszcze a'propos Twojego poprzedniego komentarza - wbrew pozorom chodzi własnie o to, aby umrzeć zdrowszym - żeby dożyć końca swych dni w dobrej kondycji, pozostając sprawnym, aktywnym, samodzielnym i nie skazanym na czyjąś pomoc i obsługę. To chyba dość oczywiste.
No i jeszcze muszę dodać, że mnie jako biologa najbardziej zaciekawiło (a nie śledziłam wcześniej tego zagadnienia), że otyłość i nowotwory to nie tylko sama zależność statystyczna, ale są już dość dobrze poznane molekularne mechanizmy leżące u podłoża tego zjawiska. W sumie proste i logiczne - nadmiar energii powoduje nadmiar sygnałów, które każą się komórkom dzielić, organizm po prostu głupieje (to w wielkim uproszczeniu). Nie jest to zatem tylko "gdybanie" ale realnie istniejący mechanizm. Można wypierać ze świadomości istnienie takich zależności, ale niezbyt to rozsądne.