"To, że nie wszyscy Niemcy godzą się na aktualny podział terytorialny, nie jest dla Polaków tajemnicą. Opisany przypadek to wysunięcie się spod płaszczyka skrywanych ciągotek." Nie wiadomo czy się śmiać czy płakać... Polecam przejechać się za Odrę i zorientować się trochę w "tych ciągotach". Proszę mi wierzyć, Niemcy mają swoje własne...
"To, że nie wszyscy Niemcy godzą się na aktualny podział terytorialny, nie jest dla Polaków tajemnicą. Opisany przypadek to wysunięcie się spod płaszczyka skrywanych ciągotek." Nie wiadomo czy się śmiać czy płakać... Polecam przejechać się za Odrę i zorientować się trochę w "tych ciągotach". Proszę mi wierzyć, Niemcy mają swoje własne problemy, mało ich obchodzi, że kiedyś Pomorze czy Śląsk należało do nich. Nota bene, to tereny te historycznie są bardziej "niemieckie" niż "polskie", ale to przeszłość i nie ma co teraz z tego powodu rozpaczać. Tak już jest i nic tego nie zmieni.
A wracając do tekstu. Fakt, dziwna sytuacja. Szczególnie z tymi niemieckimi odpowiednikiami ulic. Trochę odmienne uczucia mam w stosunku do niemieckich nazw polskich miast. Gdyby się trochę zastanowić, to my też przecież używamy polskich odpowiedników miast niemieckich - Monachium zamiast München, Akwizgran - Aachen, Drezno - Dresden itp.