To fakt, słowo pisane Różewicz staje się aktualne, nie tylko mam na myśli "Białe małżeństwo".
Odnośnie zaś samego "Białego...." ;), jakiś czas temu Łazarkiewicz zrobiła o tym film, obsada niby znakomita, sam zamysł również, ale całokształtem do mnie nie trafiła, może przez to, że Biankę grała Fraszyńska, za którą nie przepadam.
A...
To fakt, słowo pisane Różewicz staje się aktualne, nie tylko mam na myśli "Białe małżeństwo".
Odnośnie zaś samego "Białego...." ;), jakiś czas temu Łazarkiewicz zrobiła o tym film, obsada niby znakomita, sam zamysł również, ale całokształtem do mnie nie trafiła, może przez to, że Biankę grała Fraszyńska, za którą nie przepadam.
A co okaże się we wrześniu - mam nadzieję, że przeczytamy recenzję spektaklu ;)
Myślę, że o "fizyczności" jeszcze długo będziemy mówić...a raczej szeptać, gdzieś ukradkiem za uchylonych lekko drzwi ;) choć w sumie może to i dobrze ;)