Duży W: 'Problem nie polega na tym, że młode kobiety rodzą dzieci, bo to nie byłby problem tylko sukces ale, że dzieci rodzą dzieci. Ten wzrost liczby dzieci rodzących dzieci nie idzie w parze ze wzrostem liczby dzieci rodzonych przez dorosłe kobiety - a dopiero wzrost liczby rodzących dorosłych kobiet potwierdzałby skuteczność dotacji państwowych na...
Duży W: 'Problem nie polega na tym, że młode kobiety rodzą dzieci, bo to nie byłby problem tylko sukces ale, że dzieci rodzą dzieci. Ten wzrost liczby dzieci rodzących dzieci nie idzie w parze ze wzrostem liczby dzieci rodzonych przez dorosłe kobiety - a dopiero wzrost liczby rodzących dorosłych kobiet potwierdzałby skuteczność dotacji państwowych na dziecko.
Tak więc nie dotacje państwowe stoją za dużą liczbą dzieci rodzących dzieci tylko inny czynnik.'
Piszesz tekst na pół strony, w którym nie ma żadnych liczb. Napisz proszę, kto jest dla ciebie osobą małoletnią, podaj odpowiednie statystyki z linkami. Również chciałbym zobaczyć dane porównawcze dla tych dwóch grup o których piszesz. Dla mnie są to spekulacje i to dosyć przestarzałej daty ale dam się przekonać jak zobaczę statystykę (ze źródłami).
Dodam jeszcze, że nie przypadkiem używam nazwy 'młoda matka' i nie piszę nic o dzieciach rodzących dzieci. Zresztą to przecież właśnie w krajach trzeciego świata dzieci rodzą dzieci (tam nie ma edukacji seksulanej), a na Zachodzie ten problem jest mniejszy (tu chyba nie muszę podpierać się statystykami).
'już widzę te nastolatki - te dzieci (a nie jak piszesz młode matki), jak rezygnują z dyskotek, nocnych klubów, podróży, wakacji, ogólnie pojętej młodzieńczej wolności, kolegów i koleżanek, koncertów, szkoły, .... itd i w ciszy i skupieniu, odpowiedzialnie podejmują decyzję o zrobieniu sobie dziecka, bo państwo daje na to pieniądze. No chyba sam nie wierzysz w to co piszesz!'
Jak słusznie zauważasz nie napisałem 'nastolatki', a 'młode matki' czyli mniej więcej osoby powyżej 18 roku życia. Ale też nastolatki, które wpadną mają tę świadomość, że państwo pomoże, i w ten sposób mniej osób może zdecydować się na aborcję. To nie jest tak, że wspiera się tylko aborcję, jest tu jakiś wybór. W Polsce wyborem jest podziemie aborcyjne lub kilka stów jednorazowego becikowego.
'Zamierzone ciąże pojawiają się w 99.99% tylko! w normalnych rodzinach, gdzie jest mąż i żona.'
Becikowe miało też ten negatywny skutek, że można sobie co 9 miesięcy produkować dzieciaka, bo po porodzie jest kilka stówek na wódkę. Naiwnością jest wiara, że to tylko 0.01% rodzin..
Sporym nieporozumieniem jest twierdzenie, że każda tzw. tradycyjna rodzina jest rodziną normalną. Wzrost rozwodów w Polsce to potwierdza. Jest teraz większe przyzwolenie na rozwody i dlatego kobiety są mniej skłonne męczyć się np. z pijącymi mężami. Uważam, że jest to poztywne zjawisko. Tymczasem dla osób głęboko wierzących decyzja o rozwodzie jest dramatem - Kościół jest temu przeciwny.
'A co do Szwecji i Półwyspu Skandynawskiego - tam zakazane i karalne jest uprawianie seksu z prostytutką i karze podlega mężczyzna. No i chłopy zaczęły robić dzieci swoim kobietom. W nieoczekiwany sposób tam wszystko wraca do normalności.'
Bzdura na resorach. W Szwecja to panstwo opiekuńcze, gdzie są złobki, przedszkola i urlopy tacierzyńskie. Ot i cała tajemnica.
pozdr