Częściowo się z panem zgodzę. Otóż ja też jestem za tym, żeby religia nauczana była w Kościele - w jego salach katechetycznych. Uważam, że tam trafialiby ludzie, którzy faktycznie chcą rozwoju w duchu religii chrześcijańskiej. Obecnie na lekcje religii chodzi młodzież niewierząca, która te lekcje tylko zakłóca. Prawdą jest też, że wielu księży nie potrafi...
Częściowo się z panem zgodzę. Otóż ja też jestem za tym, żeby religia nauczana była w Kościele - w jego salach katechetycznych. Uważam, że tam trafialiby ludzie, którzy faktycznie chcą rozwoju w duchu religii chrześcijańskiej. Obecnie na lekcje religii chodzi młodzież niewierząca, która te lekcje tylko zakłóca. Prawdą jest też, że wielu księży nie potrafi sprostać wyzwaniom jakie stawiają im młodzi. Po prostu Kościół katolicki w Polsce jechał przez długie lata na autorytecie papieża Jana Pawła II. Wydawało się, że czego nie mogą duchowni "załatwi" papież. I to była bierność po stronie Kościoła i ja jako osoba wierząca to widzę i nad tym ubolewam.
Niestety wydaje mi się, że niektóre z wysuwanych przez pana tez są nieprawdziwe, dlatego pozwolę się do nich odwołać.
"Ta "moralność"polega na tym,że mozna być skończonym łajdakiem, oszustem czy mordercą,można mieć na sumieniu życie setek tysięcy ludzkich istnień,a na końcu swojego marnego żywota wystarczy wyrazić skruchę,aby "wieczerzać w domu ojca"" - otóż był to pogląd religijny panujący za czasów starożytności. Otóż to Konstantyn I w roku 313 roku uznał swobodę wyznawania religii chrześcijańskiej, a przyjął chrzest na łożu śmierci. Dlatego też ukształtował się taki pogląd jaki pan wyraża. Biblia natomiast pokazywała wartość nawrócenia. Pokazywała, że człowiek, który postępował w swoim życiu w spoób choćby najbardziej niegodny może się nawrócić.
Poza tym chciałbym sprostować. Religia chrześcijańska nie przekreśla wyznawców innych religii. W każdym widzi człowieka i szanuje wolny wybór jaki w myśl chrześcijan dał człowiekowi Bóg. Cieszy się jednak z powrotu w swoje progi każdego człowieka (patrz przypowieść o synu marnotrawnym). Ja sam mam i miałem kontakty z ludźmi różnych religii, a także z ludźmi niewierzącymi. Nigdy nie patrzyłem na nich przez pryzmat ich nie katolicyzmu. Byli i są to ludzie bardzo mi bliscy, których szanuję.
Bardzo bym pragnął, aby Kościół w Polsce był przedmiotem debaty pełnej szacunku tak dla wierzących jak i niewierzących. Mam nadzieję, że kiedyś będzie to możliwe i da zarówno Kościołowi jak i społeczeństwo wzmocnienie w ramach demokracji, nie ponad nią i nie obok niej. Uważam jednak, że nie idzie to obecnie dobrą drogą i stąd też mój artykuł, ale i poprzednie publikowane na łamach Wiadomości24 w dziale Moje Trzy Grosze.