Pani Elu, problem dokarmiania osiedlowych kotów, jak Pani wie, znam z autopsji. Był taki czas, że administracja osiedla, na którym mieszkam - wzywała pewną starszą panią (na piśmie) do biura by ją besztać, że dokarmia koty. Na szczęście nowy administrator odstąpił od takiej metody tępienia pani karmicielki, bo... sam ma koty. Moja opieka nad działkowymi...
Pani Elu, problem dokarmiania osiedlowych kotów, jak Pani wie, znam z autopsji. Był taki czas, że administracja osiedla, na którym mieszkam - wzywała pewną starszą panią (na piśmie) do biura by ją besztać, że dokarmia koty. Na szczęście nowy administrator odstąpił od takiej metody tępienia pani karmicielki, bo... sam ma koty. Moja opieka nad działkowymi kotami (działki położone na obrzeżach osiedla) też nie podobała się niektórym użytkownikom ogrodów, ale do czasu. Rozsądek gosopodarza działek (zawodowo strażnika miejskiego) wziął górę nad głupotą ludzi tępiących koty wolno bytujące. Życzę Pani by nie musiała Pani dokarmiać kotów po kryjomu i mam nadzieję, że kiedyś to nastąpi. Pozdrawiam.