Ależ nie! Może nie wyraziłam się dostatecznie jasno. Z ludźmi w ONR zrobić się za wiele nie da. Owszem, jak już pisałam, doraźne działanie jest konieczne, żeby nie pozwolić faszystom rozplenić się na nowo. Chodzi mi raczej o pokolenia, które nadejdą później. O to, że jako dziecko byłam wzruszona, czytając o polskim orle i o Jasiu, który ginął na wojnie,...
Ależ nie! Może nie wyraziłam się dostatecznie jasno. Z ludźmi w ONR zrobić się za wiele nie da. Owszem, jak już pisałam, doraźne działanie jest konieczne, żeby nie pozwolić faszystom rozplenić się na nowo. Chodzi mi raczej o pokolenia, które nadejdą później. O to, że jako dziecko byłam wzruszona, czytając o polskim orle i o Jasiu, który ginął na wojnie, ale nic z tego nie wynikło. Dla mnie i dla paru innych ludzi powstania, rewolucje, zrywy, konspiracje i mniej dramatyczne formy patriotyzmu wcale nie są nudne, ale chodzi o to, że nie każdy, zwłaszcza jako dziecko, podchodzi do tego w taki sposób. Rozmowa, Pani Stefanio, to nie tylko pisanie o ważnych wydarzeniach, które większości ludzi daje powód do myślenia. Rozmowa, zwłaszcza z dziećmi i młodzieżą, to wspieranie ich dążenia do wyrażenia swojego zdania i ewentualne korygowanie tegoż zdania. Przypomina mi się Gombrowicz i jego "Słowacki wielkim poetą był". Młodym ludziom wpaja się historię - i bardzo dobrze - ale czasem na siłę. Nie jest to zarzut tylko do grona nauczycielskiego, chociaż można tak na to patrzeć - więc prostuję: taka łopatologia odbywa się zarówno w szkole, w domu i w kościele. Faktycznie, zarzut wobec nikogo konkretnego, bo żeby cokolwiek zmienić, trzeba reakcji całego społeczeństwa, a przynajmniej jego większej części. Jestem idealistką? Pewnie tak. Ale wierzę, że obok opowiadania młodym pokoleniom o przeszłości można ich zmotywować do myślenia o tej przeszłości, do wyciągania wniosków. Na lekcjach historii w gimnazjum przygotowywaliśmy np. procesy sądowe wielkich postaci, np. Napoleona Bonaparte. Tak samo na języku polskim - rozprawialiśmy się z postaciami literackimi. Zapewniam, że cała klasa brała w takich zajęciach czynny udział i nawet jeśli nie wszyscy włączali się do dyskusji, to przynajmniej widzieli, że tak też można... że można porozmawiać...