Zdjęcia z telefonu nadją się do ilustracji newsów - unikalnych, z terenu, w dominujących do okoła, spartańskich warunków. Daleko nie szukając, do takiej kategorii kwalifikuje się choćby akcja żołnierzy na misji w Afganistanie, gdy ich pozycje są ostrzeliwane przez rebeliantów i dochodzi do wybuchu.
Materiał, który wytwarza wydawca i na dodatek robi to z...
Zdjęcia z telefonu nadją się do ilustracji newsów - unikalnych, z terenu, w dominujących do okoła, spartańskich warunków. Daleko nie szukając, do takiej kategorii kwalifikuje się choćby akcja żołnierzy na misji w Afganistanie, gdy ich pozycje są ostrzeliwane przez rebeliantów i dochodzi do wybuchu.
Materiał, który wytwarza wydawca i na dodatek robi to z domowych/redakcyjnych pieleszy, a który okraszony jest komórkową ilustracją, jest totalnym nieporozumieniem. Po cholere redakcje mają banki zdjęć? Po cholere wydają ciężkie pieniądze na subskrybcję newsów i multimediów z agencji prasowych?
Płynie z tego jeden wniosek, albo można próbować się wyróżnić na tle konkurencji jakością (co bywa niestety kosztowne), albo iść w masę podobnych portali i próbować przetrwać tak jak one - masowy odbiorca kupi nawet najbardziej mierny content.
Redaktorzy i wydawcy nie mają świadomości tylko jednego - idąc na łatwiznę i wrzucając byle chłam sami podcinają gałąź na której siedzą. Za chwilę właściciel tytułu stwierdzi, że zespół redakcyjny można zredukować o 75%, bo ludzie i tak kupią jeszcze niższą jakość, a jak kupią, to po co przepłacać :)