Zaloguj
Zarejestruj się
Zaloguj przez Facebook
Kanały RSS
Wszystkie wiadomości
Wydarzenia
Kultura
Cywilizacja
Styl życia
Sport
Portfel
Moje Trzy Grosze
MMS
24 lipiec 2008 21:07
Ale w umowie zawieranej z wolontariuszem fundacja/firma/osoba/organizacja itp. nazywana jest Korzystającym ;-) A wolontariusz Wolontariuszem, czyli zostaje normalnie.
24 lipiec 2008 07:53
Prezepraszam was, ale dopeiro wrocilam, nie widzialam komentarzy. Dziekuje za linka Danielu.
21 lipiec 2008 16:57
zgadza sie. ale tak "po ludzku", porzadnie powiniem byc traktowany :)
21 lipiec 2008 16:56
i jeszcze za konfetti ;)
21 lipiec 2008 16:55
Lotki byly tez w krakowie, tylko chodzily grupowo. i plus za zdjecie przystanku z rezerwacją miejsc siedzacych. Przefajne :)
20 lipiec 2008 20:02
Co do zmiany smakow - racja. Mi tez zmienily sie calkowicie :)
20 lipiec 2008 20:01
Chodzilo mi nie od zwonienie z daleka, ale z bliska. Zauwazylam, ze czasami rowerzysta podjezdza blizko osoby i nagle dzwoni jak opetany, a osoba podskakuje ze strachu. Sama jezdze i staram sie uzywac dzwonka wlasnie do tego - do sygnalizowania, a nie straszenia. O to mi chodzilo. I dziekuje. Pozdrawiam :)
20 lipiec 2008 08:38
Pytam bo jak bylam w pradze ze znajomymi, doszlismy do wniosku, ze ten napis nie jest autentykiem i sporo sie nad tym zastanawialismy :D Że chyba zostal zrobiony specjalnie i wcale nie w naglym przyplywie milosci. Tam na numerze telefonu, gdzie jest obdarta sciana te cegielki sa... namalowane ;) patrzylismy z bliska, z daleka i pod roznymi katami. czyli... Pytam bo jak bylam w pradze ze znajomymi, doszlismy do wniosku, ze ten napis nie jest autentykiem i sporo sie nad tym zastanawialismy :D Że chyba zostal zrobiony specjalnie i wcale nie w naglym przyplywie milosci. Tam na numerze telefonu, gdzie jest obdarta sciana te cegielki sa... namalowane ;) patrzylismy z bliska, z daleka i pod roznymi katami. czyli podpucha dla turystow - chyba ;)
19 lipiec 2008 22:23
Brzmi niezle. Czyli ksiazka kosztuje np 3, 4 zł? W Krakowie jest kilka porzadnych - tanich antykwariatow - jest np. antykwariat-komis na św. jana, gdzie czeka zawsze sterta ksiazek za złotówkę (wyszukalam tam druki z XIX wieku, reportaże kapuścinskiego i ostatnio "Pachnidlo" suskinda). Mam jeszcze adresy paru innych :)
19 lipiec 2008 22:16
A ja przechodzacx na wegetarianizm mialam ogromne problemy z anemią, dlatego chcac nie chcac musialam sie dowiedziec, gdzie jest np. duzo zelaza. Ale to prawda, ze organizm sam sie o wszystko upomina. U mnie przyszlo to z czasem, nie od razu. Nie wiem od czego to zalezy - chyba od organizmu, jeden nie ma problemow, drugi ma. Ja z kolei po soi czuje sie w... A ja przechodzacx na wegetarianizm mialam ogromne problemy z anemią, dlatego chcac nie chcac musialam sie dowiedziec, gdzie jest np. duzo zelaza. Ale to prawda, ze organizm sam sie o wszystko upomina. U mnie przyszlo to z czasem, nie od razu. Nie wiem od czego to zalezy - chyba od organizmu, jeden nie ma problemow, drugi ma. Ja z kolei po soi czuje sie w porzadku, tak jak po reszcie "groszkowych". Pozdrawiam :)
19 lipiec 2008 22:10
Tak, masz rację. Ale mi chodzilo o taka sytuację, kiedy kogos sie tym dzwonkiem straszy - to czasami wyglada jak "polowanie na pieszych" ;) Dzwonek nie jest oznaka braku kultury, o ile jest uzywany wlasnie do sygnalizacji, a nie z takim oddaniem do przeganiania ludzi :) tak myślę.
19 lipiec 2008 22:08
Byłam w Pradze rok temu i zielony napis na murze (fot. 3 od konca) juz wtedy tam byl. Zdjecia pochodza z tego roku?
11 lipiec 2008 15:58
dziękuję :)
9 lipiec 2008 20:52
dziekuje wszystkim za cenne uwagi :). chodzilo mi razcej o stereotyp, a nie o moje wlasne poglady na moli ksiazkowych. sama uwielbiam czytac ksiazki i mam wade wzroku - tak, ze bez okularow czy soczewek nie widze kompletnie nic (-5 i -4,5). z takim stereotypem mola ksiazkowego spotkalam sie dwa razy, dlatego to "wykorzystalam", chociaz sama takiego nie... dziekuje wszystkim za cenne uwagi :). chodzilo mi razcej o stereotyp, a nie o moje wlasne poglady na moli ksiazkowych. sama uwielbiam czytac ksiazki i mam wade wzroku - tak, ze bez okularow czy soczewek nie widze kompletnie nic (-5 i -4,5). z takim stereotypem mola ksiazkowego spotkalam sie dwa razy, dlatego to "wykorzystalam", chociaz sama takiego nie posiadam. moze za bardzo przeswietlilam, fakt. postaram sie jeszcze nad tym popracowac. dziekuje :)
Panel autorski