hehehe... coś mi się zdaje, że z tymi kościołami, kinami i teatrami to nie jest tak wesoło... Apteczki pewnie mają (ale czy wymieniają przeterminowane leki?), w te przeszkolenia też nie za bardzo wierzę.
Natomiast sytuację, w której w środkach transportu miejskiego (przewożącego tysiące osób) nie ma apteczek nazwałbym karygodną. Czy to oznacza, że nawet...
hehehe... coś mi się zdaje, że z tymi kościołami, kinami i teatrami to nie jest tak wesoło... Apteczki pewnie mają (ale czy wymieniają przeterminowane leki?), w te przeszkolenia też nie za bardzo wierzę.
Natomiast sytuację, w której w środkach transportu miejskiego (przewożącego tysiące osób) nie ma apteczek nazwałbym karygodną. Czy to oznacza, że nawet nie ma takich apteczek jakie wymagane są w samochodach osobowych czy ciężarowych? Czyli, jak motorniczy/kierowca się skaleczy (nie wspominając o pasażerach), musi wzywać pogotowie?
Chyba autor prześlizgnął się trochę po temacie... Pewnie faktyczny stan rzeczy poznałby lepiej gdyby w różnych miejscach zainscenizował zasłabnięcie, poprosił o pomoc medyczną lub jakieś leki. Ciekawe czy znalazłyby się te pielęgniarki, przeszkoleni ratownicy, apteczki, lekarstwa? Albo czy ktokolwiek w ministerstwie udzieliłby pomocy po godzinach urzędowania?
Od dawna znane są techniki pisania przewodników po świecie nie wychodząc z domu (internet i telefon to świetne wynalazki).
Pozdrawiam ;-)