Jeszcze nie spotkałem na w24 osoby, która przyznałaby się tutaj do błędu ;)
Ciekawa dyskusja. I o ile na początku to co Krystian pisał miało sens, to tyle po ujawnieniu, że był to tekst związany z akcją (czy konkurs, zwal jak zwal) sprawa się zupełnie odwróciła :) Swoją drogą wystarczyło powiedzieć o akcji na samym początku, bo ktoś mógł o niej nie...
Jeszcze nie spotkałem na w24 osoby, która przyznałaby się tutaj do błędu ;)
Ciekawa dyskusja. I o ile na początku to co Krystian pisał miało sens, to tyle po ujawnieniu, że był to tekst związany z akcją (czy konkurs, zwal jak zwal) sprawa się zupełnie odwróciła :) Swoją drogą wystarczyło powiedzieć o akcji na samym początku, bo ktoś mógł o niej nie wiedzieć (ja również nie wiedziałem). Szkoda tylko że po ujawnieniu nowych faktów Krystian dalej stoi przy swoim, zamiast zwykłego "sorry, nie wiedziałem". Czepiać się Damian nie ma sensu, bo nic niestosownego nie zrobił. No, ale jak już pisałem: "przyznawanie się do błędu to tutaj rzadkość" :)
Czym innym za to jest ocena samej akcji. Moim zdaniem jest ona chybiona, bo właśnie prowadzi do powstawania nieobiektywnych tekstów. Bo jak tu napisać krytycznie, gdy właściciel proponuje w zamian przywileje? Ja rozumiem, że to jest taka wymienna reklama. My reklamujemy kawiarnie, kawiarnia W24. Tylko czy o to w dziennikarstwie (obywatelskim ale i nie tylko) chodzi...