"Jeśli tak, to skąd się wzięły, ogromne majątki, co niektórych, którzy potępiają w czambuł, wszystko to co PRL-owskie? Mnie się wydaje, że za PRL-u funkcjonowały ośrodki wczasowe, obiekty sportowe, kulturalne i wiele innych instytucji użyteczności publicznej. W każdym większym zakładzie była biblioteka. Myśmy budowali ulice, drogi, domy kultury,...
"Jeśli tak, to skąd się wzięły, ogromne majątki, co niektórych, którzy potępiają w czambuł, wszystko to co PRL-owskie? Mnie się wydaje, że za PRL-u funkcjonowały ośrodki wczasowe, obiekty sportowe, kulturalne i wiele innych instytucji użyteczności publicznej. W każdym większym zakładzie była biblioteka. Myśmy budowali ulice, drogi, domy kultury, urządzaliśmy parki i zieleńce. Dla siebie, do wspólnego użytku. I co? Gdzie to się podziało?" Autor słusznie zauważył, że PRL nie funkcjonowała na pustyni i pustyni po sobie nie zostawiła. Gdzie podział się ten majątek po PRL? Nigdzie! On jest, tylko należy już nie do wszystkich, a uwłaszczyła się na nim w majestacie prawa banda cwaniaków! Bandytyzm i grabież narodu nazwano bardzo przystępnie i chwytliwie prywatyzacją. Naród - prawowity właściciel majątku wypracowanego przez dziesięciolecia - dla uspokojenia dostał drożdżówkę w postaci niby akcji (ha, ha, ha) NFI, podczas gdy tort wcinali ze smakiem nowi możni III RP! Chyba wszyscy dorośli dyskutanci pamiętają liczne w latach dziewięćdziesiątych afery finansowe, jak np. afera z Funduszem Obsługi Zadłużenia Zagranicznego, "Telegraf", Fundacja Prasowa Solidarności, "Art-B" i setki innych. W niektórych z nich "posadzono" tzw. kozły ofiarne, ale w końcu wyjdą (niektórzy już wyszli)i na pewno nie zasilą szeregów dalitów. Zrabowanego majątku bowiem społeczeństwu nie przywrócono, a więc ktoś się w nim pławi. Wątpliwi bohaterowie tych afer dziś dobrze się mają i plują na PRL ile wlezie, choć sami mają w niej swój rodowód i paradoksalnie to ona wywindowała ich na szczyty nie tylko materialne. Wiedzą, po co plują! Jeszcze mógłby ktoś upomnieć się o ten "jego" kawał tortu, bo drożdżówka okazała się niezjadliwa? Tu należy oddać im cześć - za swoisty majstersztyk!To fenomenalne: pociągnąć za sobą tych, których się skrzywdziło zawłaszczając ich własność, tych, którzy w PRL jeździli w wakacje na miesięczne kolonie letnie, a dziś nie stać ich wysłać na tydzień swoich dzieci do rodziny na wieś (bo rodzina też biedna i końca z końcem powiązać nie może). Ktoś młody może zapytać, gdzie się podziały długi za które ta własność była budowana. Długi były i mimo "umożeń" przez ostatnie dwadzieścia lat w dziwny sposób urosły... Drogi Autorze - majątek jest, a że pieniądz robi pieniądz, to nowy właściciel staje się coraz bardziej potężny w miarę jak zwykły, prawy obywatel zbliża się do granicy wyniszczenia egzystencjonalnego. Silny się liczy! Silnego należy popierać! A dziad niech spieprza zanim zostanie rozdeptany! W końcu biedny bo głupi - no nie? Wreszcie już chyba wiadomo, o co szła ta cała walka! Niektórym się opłaciło...