No tak, rozwiązanie rzeczywiście proste :) Za Twoją radą idąc chyba faktycznie wybuduję dom z dużym garażem, tylko nie wiem czy zdążę przed zimą :)
A tak serio, to miałam okazję być w sytuacji zarówno osoby zamieszkującej okolice, gdzie samochody się stawia jaden na drugim (bo ludzie przyjeżdżają dp pracy, biura itp.), jak i osoby posiadającej samochód i...
No tak, rozwiązanie rzeczywiście proste :) Za Twoją radą idąc chyba faktycznie wybuduję dom z dużym garażem, tylko nie wiem czy zdążę przed zimą :)
A tak serio, to miałam okazję być w sytuacji zarówno osoby zamieszkującej okolice, gdzie samochody się stawia jaden na drugim (bo ludzie przyjeżdżają dp pracy, biura itp.), jak i osoby posiadającej samochód i borykającej się z problemem - co z nim zrobić? A najczęściej w obu sytuacjach równocześnie.
I wniosek z tego wysnułam jeden: nie są winni ani ci, co mieszkają, ani ci co przyjeżdżają, ale ktoś, kto decyduje o zagospodarowaniu przestrzennym miasta. Bo nie można obwiniać człowieka, który przyjechał z daleka do urzędu lub sklepu, a nie miał gdzie zaparkować, bo ktoś kto projektował nowy biurowiec nie pomyślał ani o skrawku parkingu. I ciężko obwiniać kogoś, kto stanął pod własnym blokiem na trawniku, bo ci co przyjechali do urządu zastawili wszystkie miejsca.
Za granicą są w miastach parkingi wielopoziomowe. Albo parkingi na obrzeżach, a do centrum jeździ się tylko komunikacją publiczną. U tutaj jakoś się nie da.