Wzruszacie mnie:)
Dziękuję za tyle zyczliwych wypowiedzi i jest mi bardzo miło.
Rak nie był dla mnie"wyrokiem",ale doświadczeniem i nie miałam nigdy żalu,ze to spotyka włąsnie mnie.
W artykule o Oliwce,dałam notkę o sobie i mojej walce z chorobą..
Zostałam zainfekowana podczas transfuzji krwi wirusem żółtaczki typu"C".Niestety...
Wzruszacie mnie:)
Dziękuję za tyle zyczliwych wypowiedzi i jest mi bardzo miło.
Rak nie był dla mnie"wyrokiem",ale doświadczeniem i nie miałam nigdy żalu,ze to spotyka włąsnie mnie.
W artykule o Oliwce,dałam notkę o sobie i mojej walce z chorobą..
Zostałam zainfekowana podczas transfuzji krwi wirusem żółtaczki typu"C".Niestety nadal za mało się mówi i pisze o nim.Nie ma na ten typ wirusa szczepionki.To taka"bomba z opóżnionym zapłonem"która nie daje niestety w poczatkowej fazie praktycznie żadych symptomów,prócz bólu stawów,osłabienia itd..niestety nie leczona prowadzi do marskości wątroby i raka...
Tak się stało w moim przypadku własnie,ze pomimo iż wątroba regeneruje się jest marska/czyli martwa/.wynik z ostatniej biopsji wykazał :
-Grupę 3/4, norma 4
-Faza 4,norma 4 czyli ostatnią.
W tej mojej ukochanej marskiej wątróbce jest taki guz/wielokomorowa torbiel-ma 50mm/Owszem próbowano ten guz usunąć robiąc"obligację"zmian,poprzez bezpośrednie wlanie alkoholu,ale odrosła.
Nauczyłam się życ z bólem i jestem w dobrych rękach mojego"Ośrodka Transplantacji".Oczekuję na przeszczep wątroby w przyszłości..Nie lubię pisac o sobie...ale oczywiście proszę pytać-odpowiem.
Dzieciaki i ich rodziny raczej nie wiedzą o mojej chorobie.Owszem cos wiedzą,ale nie mówie o tym,bo po co maja byc skrępowani.
Lubie robic to co robie.Będąc na 1-wszej grupie renty mam więcej czasu na to.
Zapewniam,ze jestem optymistka i wesoła osoba.Może dlatego raczej lekarze mnie lubią...nie lubie narzekać:))
Ale mnie wzruszyliście..Dzięki za te budujące słowa...To dla mnie wiele znaczy.
Beata:)