Z zasady nie czytam komentarzy pod własnymi materiałami, ani nie komentuję tych komentarzy. Bowiem, to co chciałem powiedzieć, powiedziałem.
Przystawiam natomiast opinię, która uzyskałam od Kazimierza Krzyśkowa z Zarządu Oddziału SDRP w Katowicach, wraz ze zgodą na upublicznienie. Oto ona:
Bardzo uważnie przeczytałem Twoje uwagi we wczorajszym, moim...
Z zasady nie czytam komentarzy pod własnymi materiałami, ani nie komentuję tych komentarzy. Bowiem, to co chciałem powiedzieć, powiedziałem.
Przystawiam natomiast opinię, która uzyskałam od Kazimierza Krzyśkowa z Zarządu Oddziału SDRP w Katowicach, wraz ze zgodą na upublicznienie. Oto ona:
Bardzo uważnie przeczytałem Twoje uwagi we wczorajszym, moim zdaniem, znaczącym tekście. Zamieściliśmy go na stowarzyszeniowej stronie, dając wyraz naszemu stosunkowi do "sztucznego" i zupełnie niezrozumiałego, dzielenia przez różne "podmioty", środowiska dziennikarskiego. Lis, Pochanke, czy Olejnik, to już dzisiaj bardziej celebryci, aniżeli dziennikarze. Inni, zamiast sprawami ważnymi z punktu widzenia właściwie pojmowanego interesu społecznego zajęli się polityką i niepomni podstawowej zasady naszej profesji - obiektywizmu w wyrażaniu opinii, głoszą "prawdy objawione". Ot, rzeczywistość: nie dość, że skrzeczy, to – zniesmacza!
Myślę, że i Zarząd oddziału i nasze Walne Zebranie Stowarzyszenia podejmą stosowne uchwały w tej sprawie. Z kilkoma kolegami wybiegającymi myślami w przyszłość i przejawiającymi troskę o kondycję dziennikarskiego "stanu", jestem tego gorącym orędownikiem. Pozdrawiam Cię serdecznie! Kazimierz Krzyśków