Judyto, jeszcze studiujesz, więc masz prawo do 'idealizmu'. Krótka historia. Po kilku latach nauki, póżniej pracy, wróciłem do rodzinnej miejscowości. Postanowiłem zaangażować się w życie lokalnej społeczności. Jednym ze sposobów było zamieszczanie tekstów w lokalnym dodatku do regionalnej gazety (też taki rodzaj dziennikarstwa obywatelskiego). Praca za...
Judyto, jeszcze studiujesz, więc masz prawo do 'idealizmu'. Krótka historia. Po kilku latach nauki, póżniej pracy, wróciłem do rodzinnej miejscowości. Postanowiłem zaangażować się w życie lokalnej społeczności. Jednym ze sposobów było zamieszczanie tekstów w lokalnym dodatku do regionalnej gazety (też taki rodzaj dziennikarstwa obywatelskiego). Praca za grosze, ale ja - podobnie jak Ty - lubię to, co robię. Redaktor gazety polecił mi skontaktować się ze współpracownikami, którymi są... koledzy z podstawówki. Nie oczekiwałem powitania chlebem i solą, ale rzetelnej, uczciwej rozmowy, jak przystało na DZIENNIKARZY. Tymczasem potraktowano mnie 'z buta'. Powodem nie była bynajmniej moja osoba, ale... no właśnie: pieniądze. Pisemko ma ograniczoną objętość, dlatego kiedy ja zarabiam, nie zarabia "kolega". A dla niego liczy się każde 10 zł za artykuł. Nie muszę wspominać o atmosferze, krzywych minach na ulicy, podkładaniu świń itd. Tak wygląda jedna ze stron dziennikarstwa obywatelskiego w praktyce;)