Anno, miałam kontakt ze środowiskami duszpasterskimi i niestety muszę potwierdzić Twoją opinię. Często są to właśnie hermetyczne grupy i na ludzi z zewnątrz patrzą z dystansem, zachowując się jakby nie rozumieli wiary, którą praktykują. Na szczęście spotykałam też mądrych duszpasterzy, którzy próbowali to zmieniać, tłumacząc, że można czerpać siłę z...
Anno, miałam kontakt ze środowiskami duszpasterskimi i niestety muszę potwierdzić Twoją opinię. Często są to właśnie hermetyczne grupy i na ludzi z zewnątrz patrzą z dystansem, zachowując się jakby nie rozumieli wiary, którą praktykują. Na szczęście spotykałam też mądrych duszpasterzy, którzy próbowali to zmieniać, tłumacząc, że można czerpać siłę z wiary, a oprócz tego korzystać z uroków np. studenckiego życia.
Zgadzam się z Tobą Marto, że pokuta to nie ciągłe użalanie się nad sobą i w konsekwencji ma to doprowadzić do pojednania z Bogiem.
Jakby nie pamiętali niektórzy, to przypominam, że istotą chrześcijaństwa jest radość i miłość.
Mariuszu, różnica między nami jest taka, że ja widzę tzw. pełną połową szklanki, a Twoja świeci pustkami. Nikt nie neguje błędów popełnianych przez duchowieństwo, ale nie znaczy to, że trzeba cały czas „biczować” się z tego powodu. Trzeba raczej iść do przodu i temu służą takie spotkania.
Tak jak zauważył Tomek, modlitwa nie wyklucza działalności. Mnie natomiast zabawne wydaje się Twoje generalizowanie na temat bierności młodych ludzi i zrzucaniu odpowiedzialności. Jeśli ktoś przejeżdża pół Europy, albo nawet całą, w środku zimy, aby poznać innych ludzi i odebrać trochę pozytywnej energii, ostatnią rzeczą jaką można o nim powiedzieć to to, że jest bierny. Jeśli ludzie maja siłę na coś takiego pomyśl, z jaką łatwością mogą iść na demonstracje.