Zaloguj
Zarejestruj się
Zaloguj przez Facebook
Kanały RSS
Wszystkie wiadomości
Wydarzenia
Kultura
Cywilizacja
Styl życia
Sport
Portfel
Moje Trzy Grosze
MMS
11 listopad 2009 20:08
Pani Barbaro. Ten w moim mniemaniu nonsens z tytułami tzw "szlacheckimi" typu Graf itp. jest wiecznie żywy - jak towarzysz Lenin.:))) Nie zgadzam się zaś z twierdzeniem, jakoby Niemcy w kwestii kultury i wykształcenia oddawali nam pełne honory. Mój znajomy, z zawodu specjalista mechanik precyzyjny który niejako "zjadł zęby na... Pani Barbaro. Ten w moim mniemaniu nonsens z tytułami tzw "szlacheckimi" typu Graf itp. jest wiecznie żywy - jak towarzysz Lenin.:))) Nie zgadzam się zaś z twierdzeniem, jakoby Niemcy w kwestii kultury i wykształcenia oddawali nam pełne honory. Mój znajomy, z zawodu specjalista mechanik precyzyjny który niejako "zjadł zęby na emigracji" (18 lat) i w swoim zawodzie przez kilka lat pracował w Polsce, przez 3 lata musiał pracować przepraszam za wyrażenie jako zwykły "cieć" na taśmie produkcyjnej zanim Niemcy uznali jego dyplom. Teraz na szczęście zaczyna się to powoli zmieniać, choć i dziś można spotkać się z pytaniem czy pański dyplom jest uznany w Niemczech??? Wkurza mnie jedynie fakt, że Polska w stosunku do obcokrajowców jest taka "czołobitna" zamiast - rzecz jasna w ramach odwetu stosować "zasadę wzajemności"...
11 listopad 2009 18:50
Jestem sceptyczny w kwestii tego czy "Eurokołchoz" wyjdzie Polsce na zdrowie. Trudno nie przyznać też racji panu Jarkowi. Na chwilę obecną chyba nie ma lepszego rozwiązania. Pozostaje jedynie mieć nadzieję, że nasze elity polityczne postarają się dla dobra kraju wywalczyć jak najwięcej. Bez kompleksów i bicia pokłonów ale jako równoprawny... Jestem sceptyczny w kwestii tego czy "Eurokołchoz" wyjdzie Polsce na zdrowie. Trudno nie przyznać też racji panu Jarkowi. Na chwilę obecną chyba nie ma lepszego rozwiązania. Pozostaje jedynie mieć nadzieję, że nasze elity polityczne postarają się dla dobra kraju wywalczyć jak najwięcej. Bez kompleksów i bicia pokłonów ale jako równoprawny partner. Niestety w ten scenariusz, przy polityce obecnego rządu najtrudniej mi uwierzyć.
11 listopad 2009 18:03
I jeszcze małe uzupełnienie: Felieton miał na celu pokazanie, iż my Polacy powinniśmy pozbyć się kompleksów w stosunku do Niemców. Wielokrotnie jesteśmy bardziej pracowici i lepiej wykształceni. A że mi to wyszło jak wyszło? No cóż... "Chciałem dobrze - Józef Stalin":)))
11 listopad 2009 17:49
Pani Jadwigo. Emigrowałem z przyczyn jakby to rzec "romantycznych" :)) Tutaj mieszkam, tu jest moje podwórko ale nie godzę się często na taką rzeczywistość. Nie jestem Niemcem i nim nie zostanę bo wtedy pewnie razem z nimi szedłbym pod jeden sznurek i grzecznie potakiwał głową do której by mi w życiu nie przyszedł jakikolwiek bunt:)) W moim... Pani Jadwigo. Emigrowałem z przyczyn jakby to rzec "romantycznych" :)) Tutaj mieszkam, tu jest moje podwórko ale nie godzę się często na taką rzeczywistość. Nie jestem Niemcem i nim nie zostanę bo wtedy pewnie razem z nimi szedłbym pod jeden sznurek i grzecznie potakiwał głową do której by mi w życiu nie przyszedł jakikolwiek bunt:)) W moim poprzednim miejscu pracy wszedłem w spór z pracodawcą odnośnie konieczności otrzymania dodatkowych uprawnień wymaganych na określonym stanowisku. Efekt - 6 miesięcy walki ale ja i 4 innych pracowników wymagane uprawnienia otrzymało. Pracodawcę kosztowało to trochę grosza - chodziło o zorganizowanie kursu dla naszej piątki i pokrycie kosztów. Rzecz jasna gdy tylko zakład w ramach tzw" kryzysu finansowego" zaczął zwalniać ludzi to byłem pierwszy na liście do "odstrzału":)) Ale i tak było warto - choćby z racji pierwszego miejsca na liście:))) Ponadto pomogłem i sobie i czwórce kolegów których nieprędko by było stać na kurs wartości 2500E i ślęczenie przez niemal dwa miesiące na wykładach po 8 godzin dziennie. Kurs w miejscu pracy trwał jedynie 3 dni -było to przygotowanie do egzaminu. Powtórzę jeszcze raz - warto było.
11 listopad 2009 13:37
Pani Barbaro dziękuję za ciekawy komentarz. Nie chodzi mi o ufność urzędnika czy też nieufność farmaceutki ale o ich zwykłe nieuctwo i porażającą ignorancję. Proszę sobie wyobrazić, iż dziś otrzymałem dwa listy polecone -obydwa nadeszły z polskich placówek dyplomatycznych i chyba tylko dlatego listonosz pofatygował się na górę prosząc o podpis. Dla... Pani Barbaro dziękuję za ciekawy komentarz. Nie chodzi mi o ufność urzędnika czy też nieufność farmaceutki ale o ich zwykłe nieuctwo i porażającą ignorancję. Proszę sobie wyobrazić, iż dziś otrzymałem dwa listy polecone -obydwa nadeszły z polskich placówek dyplomatycznych i chyba tylko dlatego listonosz pofatygował się na górę prosząc o podpis. Dla wyjaśnienia -co wcześniej już ktoś mi sugerował: nie prowadzę żadnej działalności, jestem zatrudniony na podstawie umowy o pracę a moje zezwolenie na pracę jest wydane bezterminowo. Jednak kilka razy zdarzyło mi się otrzymać tzw "list polecony" od mojego pracodawcy nie do rąk własnych za pokwitowaniem odbioru co dziś miało miejsce, lecz jeden znalazłem w skrzynce, a drugi piętro wyżej na schodach.Obydwa były wg niemieckich przepisów polecone... Co do kwalifikacji urzędników też mam spore zastrzeżenia - jeszcze rok temu przez jednego z nich zostałem zapytany: od kiedy to Polska jest w UE? Moje doświadczenia przeczą jedynie stereotypowi tzw. niemieckiego porządku i bardziej jestem skłonny je określić mianem niemieckiego bu... A tych mają tutaj naprawdę dużo:) Ten znany "Ordnung" jest mocno przereklamowany. Zadajcie sobie Państwo pytanie: Czy myśląc o niemieckim porządku macie na myśli byłe DDR? Czy to nie byli Niemcy? A w kwestii tego, że skoro marudzę zamiast się zachwycać, to powinienem wrócić do kraju odpowiem tak: Cokolwiek mi się nie podoba staram się to zmienić. Wytykam Niemcom nieuctwo i ignorancję bo tutaj mieszkam. Interweniuję w różnych sprawach by coś zmienić - pisałem do Prezydenta RP, polskiego konsulatu i coś się zaczyna dziać. I nie chodziło wtedy o Niemców ale o polskich pracowników korpusu dyplomatycznego. Czy też za poradą p.Agi Wic powinienem siedzieć cicho i wrócić do kraju? Rozsądek nakazuje siedzieć cicho i się nie wychylać -dokładnie tak postępują sami Niemcy...A potem przy piwie ponarzekają na to i owo i grzecznie wrócą do domów. Ale tylko dzięki tym "nierozsądnym" można cokolwiek zmienić...Pani Ago! Generalnie nie podoba mi się ten świat w którym żyjemy. Czy powinienem starać się go zmienić choćby odrobinę czy też dla świętego spokoju przeprowadzić się na księżyc?:) Dziennikarstwo obywatelskie to tylko jedna z metod. Pozdrawiam.
11 listopad 2009 09:21
Pani Jadwigo, pani określenie "polski porządek" nie uraziło mnie. Panie Jacku "poradnik cwaniaczka" mi się nawet podoba a powoływanie Boga na świadka to chyba nie najlepszy pomysł. Panie Arturze , zapewniam że "Autor" od 4 lat jest zameldowany pod tym samym adresem. Panie Pisula, być może mój "debilizm" jest... Pani Jadwigo, pani określenie "polski porządek" nie uraziło mnie. Panie Jacku "poradnik cwaniaczka" mi się nawet podoba a powoływanie Boga na świadka to chyba nie najlepszy pomysł. Panie Arturze , zapewniam że "Autor" od 4 lat jest zameldowany pod tym samym adresem. Panie Pisula, być może mój "debilizm" jest uleczalny ale pańskie chamstwo jest z pewnością wrodzone.
10 listopad 2009 22:25
Cały proces denazyfikacji w Niemczech to czysta fikcja. Der Spiegel w artykule przeznaczonym do ogólnej publikacji 14 sierpnia 2006 stwierdził, iż na 200 byłych członków kierownictwa Związku Wypędzonych ponad 1/3 była dawnymi nazistami, zaliczało się do nich również 3 byłych sekretarzy generalnych Związku i kilku jego wiceprzewodniczących. Drugi... Cały proces denazyfikacji w Niemczech to czysta fikcja. Der Spiegel w artykule przeznaczonym do ogólnej publikacji 14 sierpnia 2006 stwierdził, iż na 200 byłych członków kierownictwa Związku Wypędzonych ponad 1/3 była dawnymi nazistami, zaliczało się do nich również 3 byłych sekretarzy generalnych Związku i kilku jego wiceprzewodniczących. Drugi prezydent Związku Hans Krüger był aktywnym działaczem nazistowskim uczestniczącym w Puczu Monachijskim, a następnie sędzią w okupowanej Polsce w Chojnicach, gdzie wydano ponad 2 tys. wyroków śmierci...Na chwilę obecną demonstracje NPD są chronione przez policję przed "ewentualną agresją anarchistów" podczas gdy w Polsce zalecenia dla Policji w przypadku podobnych demonstracji neonazistów są całkowicie jednoznaczne. I brzmią niezwykle dosadnie: Kompania! Pałki w dłoń! Naprzód marsz!:)))
10 listopad 2009 18:42
W niemieckim brukowcu "Bild" jakiś czas temu ukazał się artykuł, iż w pierwszej kolejności będą szczepieni: osoby z dużą nadwagą, przewlekle chore np. cukrzycy oraz kobiety w ciąży. Nie jestem zwolennikiem teorii spiskowych, jednak w tym przypadku coś chyba musi być na rzeczy. Jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze. Podobnie było z... W niemieckim brukowcu "Bild" jakiś czas temu ukazał się artykuł, iż w pierwszej kolejności będą szczepieni: osoby z dużą nadwagą, przewlekle chore np. cukrzycy oraz kobiety w ciąży. Nie jestem zwolennikiem teorii spiskowych, jednak w tym przypadku coś chyba musi być na rzeczy. Jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze. Podobnie było z elektronicznym papierosem czy fajką wodną. Najbardziej na udowodnieniu ich szkodliwości zależało koncernom farmaceutycznym i europejskim potentatom tytoniowym bo to one sponsorowały tzw. "badania"... A melasa do wspomnianej fajki jest produkowana w Europie w ilościach śladowych.
10 listopad 2009 18:09
Krótko, rzeczowo i na temat. Jedyny drobiazg to fakt, że egzekucja została już wykonana - o 3.00 czasu polskiego. Jednak żaden z serwisów agencyjnych nie podawał wcześniej jej godziny. Mocna czwórka:))
9 listopad 2009 23:53
Co do wkładania ręki do skrzynki robią tak wszyscy moi sąsiedzi Niemcy . Dlaczego? Bo zwyczajnie wygodniej i szybciej. Zamki skrzynek znajdują się dopiero po wejściu na klatkę schodową. A nikomu zwyczajnie nie chce się otwierać skrzynek kluczykiem dopiero po wejściu wewnątrz. Klapy uchylne skrzynek są na tyle duże, że nie musisz kombinować z otwieraniem... Co do wkładania ręki do skrzynki robią tak wszyscy moi sąsiedzi Niemcy . Dlaczego? Bo zwyczajnie wygodniej i szybciej. Zamki skrzynek znajdują się dopiero po wejściu na klatkę schodową. A nikomu zwyczajnie nie chce się otwierać skrzynek kluczykiem dopiero po wejściu wewnątrz. Klapy uchylne skrzynek są na tyle duże, że nie musisz kombinować z otwieraniem swojej skrzynki kluczykiem. Zupełnie jak na amerykańskich filmach.:))) Jak dla mnie i moich sąsiadów prościej. Szanowny Panie Pisula. Ci " pomysłowi rodacy" mieszkają w Niemczech od 20 lat ja sam zaś od zaledwie 4. Tak czy siak dzięki za przypięcie łatki. A co do wyjaśnienia w kwestii przesyłek to proszę o oświecenie mnie. Pierwszą metodę czyli "zwykłą wrzutkę" stosują wszystkie organy administracji publicznej: sądy, urzędy, czy w końcu policja. W kwestii tej ostatniej instytucji z przyczyn zawodowych mam dużo więcej do powiedzenia. Pozdrawiam.
Panel autorski