I tak, i nie. Z ogólnym przesłaniem można się zgodzić, ale po co odwoływać się do pozytywnych stron PRL, czyli czegoś, co z założenia była aparatem zła i opresji? Nie neguję, że jakieś pozytywne strony były, ale nie widzę logicznego powodu, by się do nich odwoływać. Jedynym, jaki znajduję, jest personalny i emocjonalny: by nie robić przykrości wielu...
I tak, i nie. Z ogólnym przesłaniem można się zgodzić, ale po co odwoływać się do pozytywnych stron PRL, czyli czegoś, co z założenia była aparatem zła i opresji? Nie neguję, że jakieś pozytywne strony były, ale nie widzę logicznego powodu, by się do nich odwoływać. Jedynym, jaki znajduję, jest personalny i emocjonalny: by nie robić przykrości wielu ludziom, przekreślając kawał ich życia.
Co do kultury, to sprawa jest przecież dużo głębsza. PRL był tu tylko pewną okolicznością.
Zalet III RP generalnie się nie wyklucza. Wady zaś trzeba piętnować. Kwestia proporcji.
Osiągnięcia IV RP to sprawa czysto polityczna, więc trudno, by ktoś spoza PiS o nich mówił.
Co do "tych samych ludzi", to nie do końca się zgadzam. Wierzę co najwyżej w stopniową wymianę pokoleniową. Wątpię, by radykalna zmiana twarzy przyniosła większy pożytek. Zresztą masz chyba na myśli liderów. Ile jest twarzy w każdej z partii, których przecież nie znasz!
A ja cały czas wierzę, że możemy mieć własną i mądrą Polskę. Gdy odrzucimy kompleks strachu przed Zachodem, gdy odrzucimy podziw dla Zachodu, staniemy twardo na ziemi z uniesioną wysoko głową i będziemy solidnie pracować każdego dnia. Myślę, że wszyscy tego doczekamy.