Marku, ja się zastanawiałam co czuje w tej chwili częstochowianin, czytając i słuchając o tym, ilu ludzi przybywa teraz do Częstochowy. Może to nie do końca dobre porównanie, ale przed wejściem do mojego instytutu na UW bardzo często robią sobie przystanek zagraniczne wycieczki, a ja nie mogę się dopchać do drzwi, bo wycieczkowicze stoją jak święte...
Marku, ja się zastanawiałam co czuje w tej chwili częstochowianin, czytając i słuchając o tym, ilu ludzi przybywa teraz do Częstochowy. Może to nie do końca dobre porównanie, ale przed wejściem do mojego instytutu na UW bardzo często robią sobie przystanek zagraniczne wycieczki, a ja nie mogę się dopchać do drzwi, bo wycieczkowicze stoją jak święte krówki. Kiedy jest gorąco i w salach w czasie zajęć mamy pootwierane okna, oprócz szumu wody z fontanny Szermierza słychać opowieści przewodników o Wrocławiu wygłaszane czasem w kilku językach, bo i różne wycieczki zbierają się tu często w tej samej chwili. Ale w końcu odchodzą i wszystko wraca do normalności... :) +