A u mnie na Akademii Ekonomicznej, w grupach, w których jestem na zajęciach jest całe mnóstwo osób pochodzących niekiedy z bardzo "zapadłych" wiosek i mieścin, z wielodzietnych rodzin i powiem, że -tak jak zostało tu wspomniane - to jest kwestia chęci, samozaparcia i ambicji. Ich rodziców też nie stać na "wysłanie dziecka do miasta", ale oni potrafią...
A u mnie na Akademii Ekonomicznej, w grupach, w których jestem na zajęciach jest całe mnóstwo osób pochodzących niekiedy z bardzo "zapadłych" wiosek i mieścin, z wielodzietnych rodzin i powiem, że -tak jak zostało tu wspomniane - to jest kwestia chęci, samozaparcia i ambicji. Ich rodziców też nie stać na "wysłanie dziecka do miasta", ale oni potrafią sobie poradzić, zakasać rękawy. Bardzo często to właśnie oni są świetnymi studentami (mimo, że bardzo dużo zajęć tracą, bo pracują w tym czasie) a potem bywają świetnymi ekonomistami, potrafią sobie bardzo dobrze w życiu poradzić... Wystarczy popatrzeć jak wiele osób na wysokich stanowiskach, młodych i ambitnych, pochodzi właśnie z "zapomnianych przez Boga i ludzi" zakątków Polski