O świętach i związanej z nimi atmosferze napisano już wszystko. Analizie poddano nawet fenomen potopu Mikołajów i choinek zalewających nasze sklepy i ulice. Co chwila święta pojawiają się też jako argument w różnorodnych dyskusjach i sporach.
Nikogo nie ma. Wszystkich gdzieś wywiało. To niesamowite, jak bardzo można nie mieć dla siebie czasu, by potem mieć dla siebie czas. Siedzę w domu i nie rozumiem paru rzeczy. Może gwiazda betlejemska mnie oświeci?