Jedno ze słynnych, anegdotycznych wydarzeń, którego bohaterem był jeden z naszych nauczycieli miało - biorąc rzecz na serio i od podszewki - podłoże dość smętne. Było nim po prostu ubóstwo.
Alicja Karłowska
2007-07-16 01:48, aktualizacja: 2007-07-16 13:35:36
Przyjeżdżali w Bieszczady z różnych stron Polski. Często ludzie wykształceni, mający już swoje miejsce na ziemi… Porzucali wygody, by przenieść się w góry. W Bieszczadach zostawili swoje serce…
Bieszczady III Złaz Zakapiorów Cisna historia Jędrek Wasilewski Połonina
Natalia Łach
2007-05-26 11:31, aktualizacja: 2007-05-26 11:31:28
Nie wiem co we mnie jest takiego, że jak magnes przyciągam wszystkich proszących o wsparcie. I za każdym razem ulegam ich prośbom, w całej swojej wrażliwości starając się pomóc. Czasami naprawdę nie warto.
Krzysztof Baraniak
2007-03-10 19:22, aktualizacja: 2007-03-10 19:53:33
– To był mały piesek rasy japońskiej. Nazywał się Lulu. Miał prawo spać w łożu cesarskim. W czasie różnych ceremonii uciekał cesarzowi z kolan i siusiał dygnitarzom na buty...
Czułem żal do żebraka, że zakłócił mi dzień. Czułem żal, że się tu znalazł, że żył.
Reformy Balcerowicza musiały postawić miliony ludzi poza nawiasem społecznym. Kolejne miliony skazać na ubóstwo.
IV RP według pięknie przygotowanych spotów reklamowych miała być podobno strasznie solidarna. Ja tej solidarności nie widzę. Posłowie zajmują się bzdetami, a bieda jak była, tak jest. Niskie płace i bezrobocie też bez zmian.
Paulina Plizga
2006-12-24 07:11, aktualizacja: 2006-12-24 19:50:46
Co w centrum Paryża robią ustawione szeregiem wzdłuż chodnika czerwone namioty? To nie jest najnowszy happening zwariowanego artysty - to koczowisko bezdomnych, którzy spędzą wigilię na ulicy.
Można ich spotkać wszędzie - byli, są i pewnie jeszcze długo będą. O kim mowa? O pozbawionych dachu nad głową, o żebrzących pod sklepami, o kalekach siedzących na progach kościołów… minąć ich, udając, że nikogo nie ma, czy pomóc?
Witold Janowicz
2006-11-29 12:49, aktualizacja: 2006-11-29 16:17:41
Zabrze - kiedyś było miastem, w którym rytm życia rodzin górniczych wyznaczały szychty na kopalniach. Górnicze dzielnice, jak Zaborze, tętniły głosami szczęśliwych dzieci. Teraz stanowią jedynie getta, o których zapomniał Bóg i ludzie.