Socjologowie zachwycają się internetem, bo poszerza zakres publicznej debaty, wzmacnia głos wykluczonych, wyzwala obywatelską energię i chęć współpracy. Nie w Polsce. Jak to się stało, że najdoskonalsze wynalezione przez człowieka narzędzie komunikacji u nas zamieniło się w medium frustratów, ociekające jadem, zazdrością i wulgaryzmami?
– Jak ja k…wa rapowałem, to ty żeś nawet nie wiedział, jak się k…wa wysr…. – wołał ze sceny wściekły raper Peja. „Wiecie co z nim zrobić” krzyknął później do tłumu, który zaatakował jednego z uczestników koncertu. Co tak rozjuszyło rapera? Sprawę bada m.in. policja.
Katarzyna Błochowiak
2010-03-12 19:24, aktualizacja: 2010-03-12 19:24:30
Studenci Wydziału Filologicznego Uniwersytetu Wrocławskiego w oryginalny sposób wyrażają poglądy i emocje. Czyżby nie potrafili tego zrobić w bardziej elegancki sposób? Czy status studenta filologii nie zobowiązuje do kultury języka?
Tomasz Kowalski
2010-09-18 15:59, aktualizacja: 2010-09-23 13:40:54
Nie zamierzam moralizować. Szukam skutecznego sposobu by uwolnić publiczną przestrzeń od chamstwa, które opanowało ją w stopniu już niewyobrażalnym. Kur... Pierd... Jeb... To dobiega zewsząd. Nie macie już tego dość?
bluzgi nie przeklinaj przekleństwa wulgaryzmy przestrzeń publiczna