Marek Różycki jr.
2009-11-15 08:27, aktualizacja: 2009-11-15 08:27:56
Opowiadano mi, że w przedwojennych redakcjach był na etacie "dziennikarz do odsiadki". Kiedy redakcja przegrywała w sądzie proces o zniesławienie, pomówienie, szkalowanie n.p. polityka, władzy itp., a nie miała pieniędzy by wypłacić zasądzone ogromne odszkodowanie - ten dziennikarz odsiadywał karę w więzieniu. To był genialny pomysł! Dziennikarz, który na co dzień się obijał, nie pisał, dostawał pensję - był na etacie... "Dziennikarze, jak kominiarze, zawód diablo trudny; czyści a sam brudny".
dziennikarz do odsiadki procesy wyroki omijanie prawa granice demokracji