Paweł Michaluk
2006-09-14 19:53, aktualizacja: 2006-09-14 19:53:45
Miał być seksowny powrót, miały być piosenki o miłości, a wyszło zupełnie inaczej. Nowa płyta Justina Timberlake'a „Future sex/Love sounds” nadaje się bardziej do klubu ze striptizem niż na dyskotekowe szaleństwa czy romantyczną kolację
Justin Timberlake Future sex/Love sounds muzyka recenzje płyty