Rano zadzwonił do mnie Janusz z wrocławskiej kliniki. Zrozpaczony powiedział mi, że jego syn zmarł w nocy. Rak zwyciężył. Janusz chciał podziękować wszystkim, którzy zbierając pieniądze na kosztowne zabiegi, chcieli uratować życie jego syna
Gdy okazało się, że życie tarnowskiego studenta V roku prawa jest zagrożone, całe miasto zmobilizowało się, by nie dopuścić do tragedii. Koledzy Maćka, jego nauczyciele, władze miasta, zupełnie nieznajomi ludzie walczą o jego życie.