W pierwszej, drugiej i trzeciej klasie uczyła nas wszystkiego nasza pani. Sama jedna, samiuteńka. Wszystkiego. Taka była mądra.
Gazeta Krakowska
2006-10-08 21:07, aktualizacja: 2006-10-08 21:14:45
Na gołej ziemi się spało, nie było bieżącej wody. Jedzenia nie dawali. Jedliśmy tylko to, co rosło w polu: brokuły i pomidory. Nadzorcy co jakiś czas przywozili chleb i wodę. Nic więcej - opowiadają ludzie, którym udało się wrócić do kraju.