Krzyś stąpał z rozwagą pomiędzy wspomnieniami wiosennego deszczu. W skrupulatnie pokrywających nierówności chodnika kałużach, leniwie przeglądało się popołudniowe słońce.
opowiadanie radośnie tekst autorski Mariusz Filip-Raniszewski
Krzyś przemierzał miasto wsłuchując się w rozbrykane dźwięki tramwaju numer 27.
Krzyś spojrzał na Komisję i poczuł, że sytuacja jest patowa. Była 12:45.