Marek Różycki jr.
2009-11-12 17:35, aktualizacja: 2009-11-12 17:35:53
Sobotnie popołudnie. Siedzę smętny na murku nieopodal pomnika Kilińskiego – grzeję się i opalam w przebłyskach słońca: raz słoneczny promień, to znów sztachnięcie papierosem. Udaję kamiennego lwa, Sfinksa bez tajemnic. Co we mnie – to na twarzy.
naturszczyk filozof artysta sumienie moralność wolność myśli