Komisja śledcza badająca domniemane naciski na organa władzy złoży do prokuratura generalnego zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez prokuratorów prowadzących śledztwo przeciekowe.
Jaromir Netzel podważył działania prokuratury w aferze przeciekowej. Były szef PZU SA zeznaje jako świadek przed komisją śledczą badającą domniemane naciski na organa władzy. Według Netzla, trzech prokuratorów prowadzących śledztwo powinno być z niego wyłączonych.
Sprawa przecieku i Janusza Kaczmarka była wykorzystywana politycznie - wynika z raportu cząstkowego komisji śledczej badającej domniemane naciski na organa władzy.
Janusz Kaczmarek komisja ds. nacisków Sejmowa Komisja Śledcza Jaromir Netzel PZU
Magdalena Netzel promuje się bardzo oryginalnym spotem. Można mieć zastrzeżenia do tego, że bohaterowie filmu śmieją się z hymnu Łodzi i zakłócają spokój, ale to z pewnością nowa jakość w polskim marketingu politycznym.
Były szef PZU, który stracił stanowisko po ujawnieniu tak zwanej afery gruntowej, przerywa milczenie. Jaromir Netzel w wywiadzie dla "Rzeczpospolitej" opowiada, jak zatrudniał w firmie ludzi rekomendowanych przez polityków.
Kaczmarek skłamał, nie ma wątpliwości. Nie raz i nie dwa. Kolejne fakty ujawniane przez prokuraturę i media, bardziej niż wyjaśniają, rodzą jednak kolejne pytania. We wrzawie wywołanej konferencją prokuratury umyka zaś jedno: motyw.
Jan Monkiewicz, przewodniczący Komisji Nadzoru Ubezpieczeń i Funduszy Emerytalnych, chce, żeby prokuratury w całym kraju sprawdziły, czy przeciwko Jaromirowi Netzlowi, prezesowi PZU, nie toczy się jakieś śledztwo.
Pokłócił się z sędzią, reporterowi radiowemu próbował dyktować elementy spisywanej akurat relacji, zasłaniając się tajemnicą adwokacką odmówił w końcu składania zeznań. Tak wyglądała wczorajsza wizyta prezesa PZU Jaromira Netzla w sądzie