W środę Warszawa dołączyła do grona miast, które zwalczają komary za pomocą środków chemicznych. Plan prowadzenia oprysków przygotowywany był już od co najmniej dwóch tygodni. Okazuje się jednak, że urzędnicy w swoich planach nie uwzględnili… deszczu.
Trwa wyścig z czasem. Jeśli resort rolnictwa nie wyda zgody leśnikom na oprysk, to w maju piękne nadpilickie lasy zaatakują miliardy chrabąszczy. Gałęzie zostaną błyskawicznie, jak po napalmie, ogołocone z liści. Ostatni wyrój tych owadów na tak olbrzymią skalę był 60 lat temu.