Skoro Lech Wałęsa i ci, którzy się z nim solidaryzują są nikczemni, a IPN odważny, proszę przyjąć moje odznaczenie - napisała Ewa Milewicz w liście do prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Dziennikarkę "Gazety Wyborczej" oburzyło przyznanie przez głowę państwa odznaczeń dla szefa IPN i pracowników Instytutu, w tym autora książki o Lechu Wałęsie, w której sugerowano jego współpracę z SB.
Jak mówią - jaki kraj, taki prezydent. No cóż, wychodzi na to, że kraj nasz, to jakaś niebywała ostoja "durniów" i "s...synów".